Poręczenie w wysokości 50 tys. zł i zabezpieczenie o wartości pół miliona zł w formie przymusowej hipoteki na trzech nieruchomościach – takie środki prokuratura zastosowała w 2018 roku wobec posła KO Sławomira Neumanna. To już nieaktualne. Środki zapobiegawcze uchyliły sądy. Jak ustaliliśmy, prokuratura poniosła szereg porażek w głośnej sprawie, dotyczącej byłego szefa klubu KO i byłego wiceministra zdrowia.

Sprawa zaczęła się w drugiej kadencji rządów PO, gdy Neumann był wiceszefem resortu zdrowia, od publikacji w tygodniku „Wprost". Zarzucił on Neumannowi, że zabiegał o interesy kliniki Sensor Cliniq, w której pacjenci musieli płacić za soczewki, co stanowiło formę wyłudzenia, bo zabiegi zaćmy były realizowane na koszt NFZ. W wyniku swojej kontroli fundusz wypowiedział klinice umowę. Jednak ta wskutek zabiegów polityka miała zostać przedłużona.

Śledztwo ruszyło jeszcze, gdy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet, i skończyło się umorzeniem. Po objęciu władzy przez PiS wznowiła je prokuratura w Jeleniej Górze, która pod koniec 2020 roku skierowała do warszawskiego Sądu Okręgowego akt oskarżenia. Neumann oskarżony jest o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych 13,5 mln zł przez Sensor Cliniq.

Czytaj więcej

Neumann: Sędziowie pokoju? Dobry pomysł, ale PiS popsuje

Z naszych ustaleń wynika, że w maju warszawski sąd, który prowadzi sprawę, zdecydował o uchyleniu poręczenia majątkowego i zwrotu politykowi 50 tys. zł z odsetkami. Zażalenie na tę decyzję wniosła prokuratura, jednak w czerwcu sąd podtrzymał decyzję. Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie informuje, że decyzję podjęto, bo poręczenie „na obecnym etapie postępowania, czyli po wniesieniu aktu oskarżenia, utraciło swoje znaczenie", udział oskarżonego w postępowaniu nie jest obowiązkowy, a w dodatku Neumann to osoba publiczna, która „nie podejmuje działań utrudniających rozpoczęcie i przeprowadzenie postępowania".

Zdaniem obrońcy Neumanna mec. Pawła Zielińskiego decyzje sądu świadczą o słabości materiału dowodowego. – Analiza materiałów śledztwa nie daje podstaw do wniesienia aktu oskarżenia. W tej sprawie chodzi wyłącznie o to, by prominentny polityk opozycji siedział na ławie oskarżonych, co widać we wnioskach dowodowych prokuratury o przesłuchanie setek świadków – mówi.

Czytaj więcej

Nowe rozdania w regionalnych strukturach PO

Zauważa, że w 2019 roku, czyli jeszcze na etapie postępowania w prokuraturze, sąd w Jeleniej Górze postanowił o uchyleniu zabezpieczenia pod postacią hipoteki na trzech nieruchomościach Neumanna. Wówczas w uzasadnieniu decyzji sądu znalazł się sugestywny fragment: „zgromadzone w przedmiotowej sprawie dowody nie wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanego mu czynu zabronionego".

Sławomir Neumann mówi nam, że jego działania wobec Sensor Cliniq nie były ponadstandardowe, a ich celem było zapobieżenie utracie przez pacjentów dostępu do świadczeń, które miały być przeniesione poza Warszawę. – Po przejęciu władzy przez PiS długo szukano prokuratora, który postawiłby zarzuty. Znaleziono w Jeleniej Górze – komentuje.