- Mamy do czynienia z obozowiskami, które zostały zbudowane przez część imigrantów. Wiemy, że część imigrantów została podzielona na mniejsze grupy, które będą służyły rozciąganiu sytuacji kryzysowej wzdłuż linii granicy - opisywał sytuację na pograniczu polsko-białoruskim Żaryn.

- Spodziewamy się kolejnego napływu grup, które są szykowane w Mińsku. Spodziewamy się, że w najbliższych dniach, czy wręcz godzinach ta grupa imigrantów będzie większa. Mamy do czynienia z eskalacją problemu w ostatnich dniach - dodał.

Czytaj więcej

Sikorski: Kryzys na granicy to może być strategiczna "maskirowka" Rosji

- Szacujemy, że na Białorusi przebywa od 10 do 15 tys. migrantów, którzy w ostatnich miesiącach trafili przez lotnisko mińskie na teren Białorusi - mówił Żaryn zaznaczając, że "jedną z taktyk może być podzielenie tych migrantów na grupy po to, żeby organizować próby masowego wejścia na polskie terytorium w różnych miejscach".

- Zakładamy, że ten kryzys jest obliczony na wiele miesięcy, więc to nie będzie tak, by nagle wszystkich migrantów będzie się opłacało Białorusi wypchnąć na Zachód. Część tych imigrantów będzie prowadzonych w kierunku Litwy. To też jest szlak, który lada chwila Łukaszenko może znów otworzyć - mówił też Żaryn.

Żaryn mówił też, że władze Polski są "w stałym kontakcie z władzami Facebooka". - Wiemy, że szlak migracyjny jest w pewien sposób i napędzany, i zarządzany przez grupy, które tworzą się m.in. na Facebooku. - przyznał. - Jest deklaracja otwartości władz Facebooka związane z koniecznością blokowania tych stron - dodał informując, że w ostatnich tygodniach udało się zablokować "kilka takich grup".

Wiemy, że szlak migracyjny jest w pewien sposób i napędzany, i zarządzany przez grupy, które tworzą się m.in. na Facebooku

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych

Od rana 8 listopada polskie władze alarmowały, że rozpoczyna się największa jak dotąd próba sforsowania siłą polskiej granicy, w związku ze zmierzaniem w stronę granicy tysięcy imigrantów. Grupy imigrantów miały być sformowane przez białoruskie władze, choć z pojawiających się później doniesień wynikało, że marsz na granicę był oddolną inicjatywą imigrantów. W poniedziałek popołudniu doszło do siłowych prób przekroczenia polskiej granicy, udaremnionych jednak przez polskie siły bezpieczeństwa.Według informacji Radia Białystok z wieczora, 9 listopada, dwie kilkudziesięcioosobowe grupy imigrantów siłowo sforsowały granicę Polski. Informacje te potwierdził szef MON, Mariusz Błaszczak.

W związku z sytuacją w rejonie przygranicznym stan wyjątkowy na swojej granicy z Białorusią wprowadziła, 9 listopada, Litwa.

Na granicy Polski z Białorusią od 3 września obowiązuje stan wyjątkowy w związku ze zwiększoną presją migracyjną na granicę Polski na tym jej fragmencie. Presja ma być efektem wojny hybrydowej prowadzonej przez władze Białorusi, które sprowadzają na terytorium swojego kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a następnie ułatwiają im przedostanie się na granicę z Polską, a także granice z Litwą i Łotwą. Działania te są odpowiedzią reżimu w Mińsku na sankcje nałożone na Białoruś przez UE.

W związku z sytuacją na granicy rząd podjął decyzję o budowie wysokiej na 5,5 metra zapory na granicy. Zapora ma powstać do połowy 2022 roku.