Jackowski przyznał w rozmowie z portalem, że ocena sytuacji, jaka ma miejsce na granicy polsko-białoruskiej nie jest łatwa, gdyż parlamentarzyści, podobnie jak wszyscy obywatele, mają ograniczoną wiedzę.

- Nie do końca wiemy, co się dzieje na granicy, nie znamy raportów przygotowywanych przez służby specjalne. Jesteśmy skazani na komentowanie sytuacji, mając wybrane fragmenty rzeczywistości - mówił polityk w rozmowie z Onetem.

Senator z klubu PiS podkreślił, że w kryzysie migracyjnym tym ważniejsze są procedury prawne obowiązujące przy przekraczaniu granicy i udzielaniu azylu, że  konflikt ten może się wydłużyć.

Czytaj więcej

Wiceszef MSZ: Celem Łukaszenki jest destabilizacja Unii Europejskiej

- Większość opinii publicznej jest po stronie rządu. Jest przekonana, że to, co rząd robi, jest adekwatne do stopnia zagrożenia. Natomiast, czy tak będzie, jak sytuacja się wydłuży, a wszystko na to wskazuje, to nie wiadomo - mówił Jackowski.

Gość Onetu uważa też, że dziennikarz powinni mieć - pod pewnymi rygorami - dostęp do strefy stanu wyjątkowego. Regulacja ich obecności powinna się odbyć na podstawie konsensusu z partiami opozycyjnymi.

- Byłoby to korzystne dla rządu - uważa senator.

Jackowski nie ma wątpliwości, że winę za kryzys na polsko-białoruskiej granicy ponosi prezydent Białorusi oraz że nawet najbardziej radykalni przeciwnicy obecnego rządu nie są w stanie temu zaprzeczyć.