W Niemczech trwają wybory do Bundestagu. Zgodnie z miejscowym prawem, muszą być one powszechne, wolne, bezpośrednie, równe i tajne.

To, jakiego wyboru dokonali, głosujący muszą zachować dla siebie do czasu opuszczenia lokalu wyborczego. Jednak Armin Laschet, lider CDU i jeden z głównych faworytów do zastąpienia Angeli Merkel na stanowisku kanclerza Niemiec, nieprawidłowo złożył swą kartę wyborczą przed wrzuceniem jej do urny.

Czytaj więcej

Armin Laschet, lider CDU
Sondaż w Niemczech: CDU/CSU zmniejsza stratę do SPD

Zdarzenie, do którego doszło w lokalu wyborczym w Akwizgranie, zarejestrowali fotoreporterzy.

Laschet tak niefortunnie złożył kartę, że można było zobaczyć, że zagłosował na CDU.

Komisarz: Głos jest ważny

Do sprawy odniósł się Federalny Komisarz Wyborczy. Oświadczył, że głos Lascheta nie zostanie uznany za nieważny, ponieważ zgodnie z oczekiwaniami polityk głosował na własną partię, zatem nie może być mowy o próbie wpłynięcia na wynik wyborów.

W komunikacie dodano, że gdy ktoś omyłkowo złoży kartę do głosowania, powinien otrzymać nową, ale jeśli karta znajdzie się już w urnie, nie można jej wyjąć, a głos jest ważny.

Rzecznik Lascheta nie skomentował sprawy.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

Nieprzychylne komentarze

Zachowanie Lascheta spotkało się z falą krytyki w mediach społecznościowych. "Idźcie na wybory. I nie składajcie swoich kart w tak głupi sposób, jak Laschet" - napisał na Twitterze użytkownik podpisany jako Sven. Część komentatorów wzywała do nieuznania głosu polityka CDU.

Czytaj więcej

Kolejki przed lokalami wyborczymi
Wybory w Niemczech. Wojenny niewybuch 500 m od lokali wyborczych

Portal RND napisał, że każdy uczeń wie, iż wybory powinny być tajne.

Kolejna gafa Lascheta

Niewłaściwe złożenie karty wyborczej to kolejna gafa, popełniona przez przewodniczącego Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej w ostatnich miesiącach.

W lipcu polityk śmiał się podczas wizytowania terenów dotkniętych katastrofalną powodzią.

Z kolei pod koniec sierpnia lider CDU pomylił się, licząc słowa w wypowiedzianym przez siebie zdaniu. - Ja tego nie zrobię. Kropka. Trzy słowa - stwierdził, pytany o możliwość koalicji z Lewicą.

Ostatnie sondaże przewidywały, że wybory w Niemczech wygra SPD przed CDU/SPU, jednak różnica poparcia dla tych partii mieściła się w granicach błędu statystycznego.