W zasadzie nic już nie powinno przeszkodzić w budowie w Berlinie miejsca pamięci polskich ofiar niemieckich zbrodni. Jest już szczegółowa koncepcja budowy pomnika oraz centrum dokumentacyjnego (obiekt o powierzchni 3–4 tys. mkw.), którą przedstawił Heiko Maas, szef niemieckiej dyplomacji. Jest uznanie polskiej strony w postaci stosownego oświadczenia MSZ.

Brak jednak jednoznacznej rekomendacji, gdzie miałoby powstać owo „Miejsce pamięci i spotkań z Polską". Ale dwa wskazane miejsca w centrum Berlina są ciekawe. Jedno w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Kanclerskiego, tam, gdzie kiedyś stała Opera Krolla. To tam 1 września 1939 r. Adolf Hitler uzasadniał publicznie konieczność napaści III Rzeszy na Polskę. Druga z możliwych lokalizacji znajduje się w okolicach byłego dworca Anhalter, gdzie tworzy się nowy obszar niemieckiej pamięci historycznej. Powstanie tam muzeum uchodźstwa upamiętniające 0,5 mln osób, którym udało się uciec przed nazistami. Nieopodal działa już potężne muzeum ucieczek i wypędzeń ponad 12 mln Niemców po wojnie, w tym milionów z Polski.

Tak wygląda sytuacja w chwili, gdy kończy się kadencja obecnego Bundestagu, na podstawie jego uchwały uruchomiono oficjalnie proces przygotowań budowy polskiego miejsca pamięci. Jednak ostateczna decyzja należeć będzie do nowego parlamentu wybieranego 26 września. Zarówno w sprawie lokalizacji, jak i finansowania przedsięwzięcia.

– Nie można wykluczyć nowej debaty na temat polskiego pomnika w sytuacji, gdy w dość zaawansowanym stadium przygotowań jest projekt budowy w Berlinie wielkiego muzeum poświęconego niemieckiej okupacji krajów europejskich w czasie II wojny – mówi anonimowo „Rz" obserwator z kręgów niemieckiej dyplomacji w Berlinie. Jego zdaniem rodzi się pytanie, czy nie należałoby połączyć obu placówek, gdyż w wielu kręgach panuje przekonanie, że szczególne upamiętnienie polskich ofiar nazizmu spycha automatycznie miliony innych ofiar na dalszy plan, co grozi powstaniem swego rodzaju konkurencji ofiar. Takie opinie otwarcie głosi ukraińska ambasada w Berlinie.

Brak jednak jednoznacznej rekomendacji, gdzie miałoby powstać owo „Miejsce pamięci i spotkań z Polską". Ale dwa wskazane miejsca w centrum Berlina są ciekawe.

– Pojawiały się takie głosy na pierwszym posiedzeniu polsko-niemieckiej komisji ekspertów. Ucichły w wyniku zdecydowanej postawy przedstawicieli Polski – mówi „Rz" prof. Andrzej Chwalba, biorący udział w pracach tej komisji. Jak podkreśla, właśnie z tego powodu w koncepcji polskiego miejsca pamięci umieszczono postanowienia będące swego rodzaju kołem ratunkowym. Mają one zapobiec pokusom połączenia polskiego pomnika z centrum dokumentacji niemieckiej okupacji. Tak więc w polskim centrum będzie miejsce zarówno na ujęcie historyczne sięgające do czasów rozbiorów Polski, jak i problematykę dziedzictwa wojny w relacjach polsko-niemieckich po 1945 r. W końcu Polska była pierwszą ofiarą ludobójczych praktyk III Rzeszy.

Czy tego rodzaju zabezpieczenia utną wszelkie pomysły o połączeniu obu placówek – dopiero się okaże.

– Jestem przekonany, że połączenie tego rodzaju uruchomiłoby dopiero z całą ostrością proces tzw. konkurencji ofiar. Z drugiej strony wydaje się, że jednak miejsce pamięci polskich ofiar jest już w takim punkcie zaawansowania przygotowań do realizacji, że wyprzedzi powstanie centrum dokumentacji niemieckiej okupacji – mówi „Rz" prof. Stefan Troebst, niemiecki historyk obserwujący rozwój wydarzeń.

Zwolennicy polskiego miejsca pamięci liczą się z wmurowaniem kamienia węgielnego pod pomnik w czasie kadencji nowego Bundestagu. Tak czy owak opracowanie koncepcji i przekazanie jej do Bundestagu nie zamyka sprawy.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ