Podczas Synodu generalnego Kościoła anglikańskiego biskupi opowiedzieli się za zerwaniem współpracy z  tymi firmami, w które zaangażowane są fundusze inwestycyjne Kościoła, a które nie przestrzegają zasad ochrony klimatu.

Jeśli do 2023 roku firmy te nie dostosują się do norm opracowanych w dokumentach porozumienia klimatycznego w Paryżu, Kościół wycofa z nich swoje udziały.

Jak podkreślili biskupi, data graniczna - 2023 rok - została przyjęta po to, by wywrzeć realny nacisk na sektor naftowy i gazowy, jako te, które najbardziej przyczyniają się do zmian klimatycznych.

Czytaj także: Miliony ofiar dwutlenku węgla

Głosowanie w Synodzie Kościoła anglikańskiego za przyjęciem tego postanowienia było niemal jednogłośne - "za" zagłosowało 347 członków Synodu, przeciwko - zaledwie czterech. Trzech wstrzymało się od głosu.

Biskupi podkreślili, że wykorzystują prawo głosu i moralne prawo do wpływania na podjęcie pilnych działań zapobiegających narastającym zmianom klimatycznym.

Decyzję anglikańskich biskupów skomentował Tom Viita, przewodniczący Christian Aid, największej organizacji charytatywnej anglikańskiego Kościoła. - Decyzja Synodu jest jak dzwon pogrzebowy dla ery paliw kopalnych - stwierdził.

Decyzja ta wpisuje się też w słowa arcybiskupa Canterbury Justina Welby'ego, który powiedział ostatnio, że zmiany klimatyczne są wielkim zagrożeniem egzystencjalnym naszych czasów.