Zdarzenie miało miejsce 1 września, ale dopiero teraz zostało oficjalnie potwierdzone. Amerykańskie myśliwce F-22 u wybrzeży Alaski eskortowały dwie rosyjskie maszyny dalekiego zasięgu.

Przechwycenie miało miejsce na południe od łańcucha wysp wulkanicznych Aleuty. W żadnym momencie rosyjskie samoloty nie wleciały do amerykańskiej ani kanadyjskiej przestrzeni powietrznej - zastrzegł Michael Kucharek z North American Aerospace Defence Command (NORAD).

- Dwa myśliwce NORAD F-22 z Alaski przechwyciły i wizualnie zidentyfikowały dwa  samoloty bombowe dalekiego zasięgu o kodzie NATO "Niedźwiedź", lecące Strefie Identyfikacji Obrony Powietrznej Alaski, na południe od Wysp Aleuckich - powiedział rzecznik armii USA portalowi "Free Beacon".

W piątek rosyjski MON potwierdził incydent. - Tu-95 MS, strategiczne bombowce dalekiego zasięgu rosyjskich jednostek lotniczych, odbyły regularne loty nad neutralnymi wodami Oceanu Arktycznego, Morza Beringa i Morza Ochockiego. Na niektórych etapach trasy samoloty rosyjskich sił powietrznych były eskortowane przez dwa myśliwce F-22 amerykańskiego lotnictwa wojskowego - poinformował resort w oświadczeniu, opublikowanym przez agencję TASS.

Ministerstwo dodało, że maszyny dalekiego zasięgu i lotnictwa morskiego regularnie wykonują loty nad neutralnymi wodami Arktyki, Morza Czarnego, Oceanu Atlantyckiego i Pacyfiku. - Wszystkie loty odbywają się w ścisłej zgodności z międzynarodowymi przepisami, bez naruszania granic innych krajów - podkreślono w komunikacie.

Do zdarzenia doszło w momencie, gdy rosyjskie wojsko przygotowuje manewry z udziałem 300 tys. żołnierzy na Dalekim Wschodzie, w których - według doniesień medialnych - mają być ćwiczone m.in. ataki nuklearne. Ćwiczenia o kryptonimie Wostok-2018 odbędą się w dniach 11-15 września w środkowej i wschodniej części kraju.