W środę Sejm przyjął złożony rano projekt nowelizacji przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. Oznacza to, że sędziowie Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy po osiągnięciu 65. roku życia musieli przejść w stan spoczynku, teraz wrócą do orzekania.
Nowelizacja ustawy została skierowana do Senatu, gdzie debata w tej sprawie rozpoczęło się w piątek wieczorem. Nowe przepisy przewidują, że jeśli na jej podstawie do pełnienia obowiązku wróci prezes SN, kadencję uważa się za nieprzerwaną.
Podczas debaty w Senacie głos zabrała I prezes SN Małgorzata Gersdorf. Powiedziała, że jej kadencja trwa nieprzerwanie od dnia powołania na stanowisko. Sześcioletnią kadencję zagwarantowała jej konstytucja. Dodatkowo żaden z sędziów nie otrzymał postanowienia o przeniesieniu go w stan spoczynku przez prezydenta Andrzeja Dudy z kontrasygnatą premiera. Gersdorf podkreśliła, że było to niezbędne, by przenieść w stan spoczynku.
Czytaj także:
Rzepliński o ustawie o SN: PiS się zestrachał
Nowa ustawa o SN: PiS wycofuje się z reformy
Ustawa o SN: PiS chce trwale zakończyć spór z Brukselą
Zdaniem Gersdorf nowelizacja ustawy nie jest potrzebna, gdyż ustawę wstrzymuje postanowienie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
- W naszym przekonaniu ta ustawa na tym etapie procedowania sądu europejskiego jest niepotrzebna, ponieważ zabezpieczenie w wystarczający sposób wstrzymuje wykonanie tej ewentualnie wadliwej ustawy - powiedziała.
I prezes SN skrytykowała również przebieg procedowania nad nowelizacją ustawy. - Troszkę się przyzwyczailiśmy do takiego procedowania, ale chciałabym żebyśmy się nie przyzwyczajali na zawsze, bo to nie jest normalne, żeby ustawa przechodziła w trzy i pół godziny w Sejmie, a na drugi dzień w Senacie. Ona powinna wymagać refleksji. Przypuśćmy, że taka była potrzeba chwili - dodała.