Prezydent, na podstawie uprawnień, które daje mu konstytucja, chce ogłosić referendum. Informację o tym ujawniliśmy wczoraj jako pierwsi na stronie internetowej „Rz”.

– Moje poglądy na ochronę zdrowia są bardzo jasne – mówił Lech Kaczyński w orędziu telewizyjnym. – To ostatnia dziedzina, w której powinny obowiązywać prawa rynku. Szpital nie może być maszyną do robienia pieniędzy, a tak się stanie, jeśli dojdzie do prywatyzacji szpitali.

Tym samym prezydent włącza się w debatę na temat przekształcenia wszystkich szpitali w spółki. Samorządy, które będą ich właścicielami, mogłyby je nawet sprzedać. W przyszłym tygodniu w Sejmie jest planowane drugie czytanie projektów ustaw.

– Do czasu rozstrzygnięcia sprawy referendum proszę o wstrzymanie prac w parlamencie. Ja sam uszanuję każdą decyzję społeczeństwa – zapewniał Lech Kaczyński.

Jeszcze kilka miesięcy temu zapowiadał, że ustaw komercjalizujących szpitale nie podpisze. Przeciw przekształceniom szpitali w spółki jest też PiS. Dlaczego więc Lech Kaczyński zrezygnował z weta? Bo PO zarzucała mu, że kwestionując ustawy, blokuje reformę źle działającej i rozkradanej służby zdrowia.

Problem w tym, że nie wiadomo, czy do referendum w ogóle dojdzie. Musieliby za nim zagłosować senatorowie. W wyższej izbie parlamentu 59 ze 100 głosów ma PO. Premier Donald Tusk już wczoraj komentował: – Nie sądzę, by taki wniosek zyskał poparcie parlamentarzystów.

Jednocześnie potwierdził, że przegłosowanie ustaw zdrowotnych ma być elementem zapowiadanej na jesień „ofensywy ustawodawczej”. Rząd chce, by parlament przyjął 140 ustaw.

Poparcia Senatu dla referendum nie spodziewa się też Marek Rocki, szef klubu senatorów PO: – Odwoływanie się do opinii narodu w sprawach gospodarczych nie jest dobrym pomysłem.

Nie boi się, że PO straci na pomijaniu głosu obywateli: – Lepiej unikać populistycznej dyskusji. W sprawie edukacji chcemy przekazać władzę na dół, do samorządów, a prezydent jest przeciw.

Także dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie sądzi, że po storpedowaniu referendum poparcie dla PO spadnie. – Na pewno będzie to wykorzystywane w debacie politycznej, ale kluczowego znaczenia mieć nie będzie – twierdzi Flis. – Służba zdrowia budzi emocje, ale politycy, którzy chcą się do tych emocji odwołać, skazani są na uproszczenia, a nawet przekłamania. Temat prywatyzacji szpitali był już wykorzystywany w kampanii wyborczej i nie miał decydującego wpływu na wynik wyborczy – zaznacza.

Nie bez znaczenia jest to, że zmiany już trwają. Coraz więcej samorządów przekształca należące do nich szpitale w spółki.

W sondażu, który dla „Rzeczpospolitej” w maju przeprowadziła GfK Polonia, przeciwko prywatyzowaniu szpitali opowiadało się 55 procent respondentów.