Na półki księgarń trafiła dopiero przed kilkoma dniami, a już wzbudza emocje. Nawet wśród tych, którzy jeszcze książki nie czytali. „Platforma Obywatelska” pod redakcją dr. Marka Migalskiego, eurodeputowanego PiS, reklamowana jest jako kompendium wiedzy o partii Donalda Tuska.

– Sam zgłosił się do nas z tym pomysłem, zanim jeszcze został eurodeputowanym. Miał już gotową wersję książki – mówi „Rz” Daniel Kawa z wydawnictwa Adam Marszałek.

Licząca 254 strony publikacja jest pierwszą z cyklu „Polskie partie polityczne”.

„(…) Zespół naukowców podda analizie materiały i dokumenty programowe oraz specyficzne rysy w aktywności politycznej poszczególnych partii (…)”. – napisał we wstępie do „Platformy Obywatelskiej” dr Migalski, który jest z wykształcenia politologiem. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Śląskim.

Książka przedstawia historię powstania i rozwoju PO, jej strukturę organizacyjną, miejsce na scenie politycznej, a nawet relacje z partnerami społecznymi.

– Nie czytałem tej książki, ale już po nazwisku Marka Migalskiego można się spodziewać, że jest to instrument walki politycznej – komentuje politolog  prof. Kazimierz Kik.

– To przykre, że prof. Kik ocenia książkę, zanim ją jeszcze przeczytał. Powstawała bowiem bez najmniejszego politycznego zaangażowania dr. Migalskiego. Do mojej pracy na temat PO Migalski nie zgłosił żadnych uwag – mówi „Rz” dr Rafał Matyja z Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu, współautor „Platformy Obywatelskiej”.

Choć książka sygnowana jest nazwiskiem Migalskiego, w pracach nad publikacją pełnił on rolę szefa zespołu redakcyjnego. Sam napisał rozdział poświęcony polityce zagranicznej PO. Wśród autorów są również m.in.: Andrzej Antoszewski, Piotr Borowiec i Jarosław Flis. – To wybitni naukowcy, ale problemem jest postać pana Migalskiego, który spina prace tego zespołu – uważa Kik.

Co na to Migalski? – Nikogo z zespołu redakcyjnego o preferencje polityczne nie pytałem, chodziło o rzetelną analizę partii politycznej PO. W kolejnym tomie dotyczącym PiS analizy socjologicznej elektoratu dokonywać będzie prof. Paweł Śpiewak, który przecież był posłem PO – odpowiada. – Sytuacja, w której a priori przed przeczytaniem ksiązki dyskwalifikuje się czyjąś pracę naukową tylko dlatego, że się go nie lubi, nie jest normalna.

– Nie należy oceniać książki przez pryzmat politycznych sympatii autora. Każdy naukowiec ma swoje poglądy, ale w trakcie pracy naukowej potrafi odłożyć je na bok – przekonuje dr Artur Wołek z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

– Migalski to przecież sama prawda i chodząca kompetencja – ironizuje Sebastian Karpiniuk z PO. – Nie napisał o PiS, bo o tej partii nikt już nie chce czytać.