"Rzeczpospolita": Czy premier Ewa Kopacz rozpoczęła już kampanię parlamentarną Platformy Obywatelskiej?

Cezary Tomczyk, rzecznik rządu:
Spotyka się z Polakami, rozmawia z nimi, tłumaczy pewne rzeczy, odpowiada na trudne pytania. To jest jedno z najważniejszych zadań premiera polskiego rządu.

Podróżuje po Polsce, przekonując wyborców, żeby głosowali na PO, w miastach wiszą billboardy z Ewą Kopacz. Rozpoczęła agitację wyborczą.


Jeśli już mówimy o jakiejkolwiek agitacji, to pani premier agituje za polskim rządem, jego decyzjami, proponowanymi rozwiązaniami. Pan mówi o tym agitacja, ja to nazywam polityką informacyjną rządu, czymś, co z racji mojego stanowiska jest dla mnie bardzo ważne. Myślę że jedną z najważniejszych rzeczy, która jest skutkiem tych podróży, jest odbudowywanie wiarygodności rządu po sprawie taśm, żeby móc spokojnie pracować.

Ale o czym informują Polaków podróże pani premier po kraju, spływ Dunajcem czy plakaty z hasłem: „Słucham, rozumiem, pomagam"?


Lech Kaczyński jako prezydent brał udział w żniwach. Donald Tusk grał w meczach towarzyskich. Politycy powinni mieć kontakt ze społeczeństwem. Ewa Kopacz rozmawia zarówno z ludźmi spotkanymi na ulicy, w pociągach czy z flisakami na Dunajcu, gdzie na spotkanie przyszło ok. 500 osób. Jest naturalna i za tę naturalność nie powinna być krytykowana. Widać, że Polacy oczekują takiego podejścia od najważniejszych polityków.

Leszek Miller kpił z zaglądania pasażerom do talerza.

Kpiłby też z Angeli Merkel, która gotuje mężowi i opowiada o tym w jednym z wywiadów? Leszek Miller jest politykiem przeszłości, nie przyszłości. Komunikacja ze społeczeństwem i polityka informacyjna są częścią pracy szefa rządu. Polityk musi być naturalny i otwarty. Premier Kopacz, pracując, rozmawiając z Polakami w podróży, potwierdza swoją wiarygodność szefowej rządu. Dzisiaj to raczej PiS prowadzi kampanię, przygotowując spoty, billboardy, wiceprezes PiS – podróżując Szydłobusem, organizując wiece...

Premier Kopacz robi to samo. Nie ma tylko Kopaczobusa.

Nie. Kampania informacyjna to powszechna praktyka w trakcie trwania rządów. Premier Kopacz zaprasza Polaków do debaty. Dzisiaj to PiS robi kampanię. Szydłobus, ulotki, podróże po Polsce Beaty Szydło to niedozwolone jeszcze prowadzenie kampanii parlamentarnej. My informujemy Polaków o aktywności rządu, a przede wszystkim słuchamy tego, co mają do powiedzenia.

Powtórzę wcześniejsze pytanie. O czym premier Kopacz informuje Polaków?

O pracach rządu, o tym, co robi dla Polaków i o pomysłach na przyszłość.

A ile podatnika kosztuje takie odbudowywanie wiarygodności w drodze?

Większość tych kosztów to standardowe koszty funkcjonowania państwa i są one takie same, jeżeli posiedzenie Rady Ministrów odbywa się w Warszawie czy Poznaniu. Minister sprawiedliwości będzie miał spotkanie w sądzie, minister Piotrowska odwiedzi strażaków, a szef MON dokona inspekcji jednostki wojskowej. Te rzeczy dzieją się codziennie, tylko nie są nagłaśniane przez media. Różnica między wyjazdami indywidualnymi a tymi z panią premier jest taka, że w ciągu jednego-dwóch dni ministrowie rozwiązują najważniejsze problemy szybciej i taniej.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Wyjazdowe posiedzenia Rady Ministrów należało organizowane wcześniej. I będą organizowane podczas kolejnej kadencji rządu. Ministrowie odbywają podczas jednego wyjazdu nawet sto spotkań.

Ile kosztują podróże pani premier?

To są standardowe koszty funkcjonowania rządu i zapewnienia bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie.

Pani premier podróżuje pociągiem, a wysyłane są po nią orszaki limuzyn.

To nieprawda. Pani premier, jeśli jedzie pociągiem, wraca też pociągiem. Na miejscu porusza się busem.

Premier jest bliżej Polaków całkiem przypadkiem na trzy miesiące przed wyborami?

Po wyborach prezydenckich doszło do podziału na starą i nową politykę. Stara polityka to polityka robiona w zaciszu gabinetu. Nowa to kontakt z ludźmi.

Stara i nowa polityka?

Stara polityka to np. wielkie konwencje, z telebimami, konfetti itd. Jej symbolem są politycy wywodzący się z czasów transformacji tacy jak: Leszek Miller, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk czy Bronisław Komorowski.

I Ewa Kopacz.

Nie, jest pierwszym samodzielnym premierem z początkami swojej profesjonalnej politycznej działalności w wolnej Polsce. Jest symbolem nowej polityki.

Jak Beata Szydło.

Nie. Symbolem starej polityki jest PiS. Jego kampania parlamentarna prowadzona jest w oderwaniu od społeczeństwa. Wielkie konwencje, działacze partyjni, wystąpienia, wiece, podróże autobusami. Beata Szydło przebywa tylko w otoczeniu swojego elektoratu zwołanego przez sztab i doły partyjne. Wiceprezes PiS nie wychodzi do przypadkowych ludzi, ale na zorganizowane spotykania w świetle kamer, tylko dla ładnego obrazka w serwisach informacyjnych.

Podobnie wyglądają spotkania Ewy Kopacz z działaczami Platformy.

Pani premier jest blisko ludzi, nie odgradza się od Polaków partyjnymi zausznikami. Rozmawia, odpowiada na trudne pytania i nie boi się wejść w tłum. Beata Szydło jest wożona partyjnym autobusem od miasta do miasta, gdzie są głównie partyjni działacze lub zwolennicy PiS udający spontanicznych wyborców. Kampania PiS jest sztuczna. Beata Szydło boi się wyjść do przypadkowo napotkanego Polaka, bo nie wie, co może od niego usłyszeć.

Ewa Kopacz wychodzi do przypadkowego Polaka i staje nad jego talerzem, kiedy spożywa obiad, narażając się na śmieszność i wysp memów. O kierowaniu ruchem na ulicy nie wspomnę.

Zatrzymuje się przy każdym Polaku, który chce z nią porozmawiać i sama również zaprasza do rozmowy. Zburzyła ścianę stojącą dotychczas między władzą a obywatelem. Kontakt jest wartością. Dlatego też Polacy wola Ewę Kopacz jako premiera rządu, niż wiceprezes Szydło. Ewa Kopacz jest osobą, która pierwszy raz od 25 lat zmienia filozofię urzędu premiera. Jest symbolem zmian. Jest pierwszym samodzielnym premierem nowej epoki w polskiej polityce, której właśnie doświadczamy, gdy politycy starej epoki odchodzą w cień.

Premier Kopacz kontynuuje rządy Donalda Tuska, z którym jest w częstym kontakcie.

Jest samodzielnym premierem, co dobitnie podkreśliła w swoim exposé dziewięć miesięcy temu. Beata Szydło jest podwładną Jarosława Kaczyńskiego, który w zaciszu gabinetu na Nowogrodzkiej wymyśla taktykę kampanii PiS.

Jeśli Beata Szydło zostałaby premierem, byłaby jedynym premierem dużego europejskiego kraju mającym nad sobą szefa. Nie wyobrażam sobie, żeby Angela Merkel czy David Cameron mieli nad sobą szefa.

Beata Szydło wolą prezesa Kaczyńskiego będzie mogła być w każdej chwili przez niego zmieniona. Pani poseł nie jest szefową PiS, tak jak Ewa Kopacz jest szefową PO. Szef zwycięskiej partii w każdej chwili będzie mógł zmienić premiera, a chyba nikt nie chciałby powtórki sytuacji z Kazimierzem Marcinkiewiczem.

Jarosław Kaczyński zaznaczył, że umówił się z Beatą Szydło, osobą w pełni niezależną, na pełną kadencję. Powtórki z Marcinkiewicza nie będzie.

Po pierwsze, w polskiej konstytucji nie ma takiej formy jak „umówienie się", a po drugie, pan Kaczyński o tym samym zapewniał Polaków w przypadku Kazimierza Marcinkiewicza. Polski premier nie może mieć innego szefa niż wyborcy. Co jeśli dojdzie do sytuacji trudnej i premier będzie miał inne zdanie niż szef jego partii? Wtedy prezes PiS zmienia premiera. Kandydatura Beaty Szydło jest nieodpowiedzialna i niewiarygodna. Jeśli PiS wygrałby wybory, premier podejmowałby decyzje wychodzące z siedziby partii, a nie z Kancelarii Premiera.

Z punktu widzenia władztwa partyjnego, Beata Szydło może okazać się premierem tymczasowym. Kandydatem na premiera powinien być szef partii.

Jak będzie wyglądała współpraca rządu Ewy Kopacz z prezydentem Dudą?

Mimo że nie głosowałem na Andrzeja Dudę, mam nadzieję, że będzie chciał być również moim prezydentem. Liczę, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, a nie tylko PiS. Rząd jest nastawiony na dobrą współpracę. Niestety, prezydent elekt już dzisiaj sygnalizuje, że kohabitacja może być trudna. Wspólne rozpoczęcie kampanii parlamentarnej z Beatą Szydło i przekazanie autobusu świadczyło o wsparciu marszu po władzę tylko jednej partii.

Zaapelował do sejmowej większości, by nie podejmowała ważnych decyzji ustrojowych.

Rząd będzie pracował do ostatniego dnia i będzie podejmował wszystkie decyzje, bo ma mandat od wyborców. Opozycja powinna o tym pamiętać. Prezydent elekt grzeszy pychą, będąc przekonanym, że PiS wygra wybory. Nie można apelować do demokratycznie wybranych organów, żeby zaprzestały funkcjonowania. Do końca kadencji w rządzie jest kilkaset decyzji do podjęcia. W Sejmie do przegłosowania jest kilkaset ustaw.

Jakie są najważniejsze projekty, którymi do wyborów zajmie się rząd?

Trzy, którymi teraz się zajmujemy. Pierwszy to budowa tanich mieszkań pod wynajem – coś, czego dotychczas w Polsce nie było. Drugi to nieodpłatna pomoc prawna. Mało kto wie, że swoim zasięgiem obejmie prawie 23 mln Polaków.

Wielu cennych porad prawnych udziela Dudapomoc.

Dudapomoc to tylko jedno miejsce. Polski rząd stworzy 1524 takie punkty. W moim biurze poselskim do tej pory udzielono ok. 4 tys. porad prawnych. Ludzie potrafią przejechać po 40 km na rowerze w jedną stronę, żeby tylko uzyskać pomoc.

Ile spraw udało się doprowadzić do szczęśliwego finału?

Ze względu na tajemnicę adwokacją, takich statystyk się nie prowadzi. Powstanie punktów pomocy prawnej ureguluje ustawa niespotykana w żadnym kraju europejskim. W budżecie zagwarantowane jest na ten cel ponad miliard złotych na najbliższe dziesięć lat.

W tych punktach uzyska się tylko pierwszą poradę prawną?

Nie, to również pomoc bardziej zaawansowana, np. w sporządzaniu niektórych pism procesowych. Zestawiając 1524 punkty prawne z jedną Dudapomocą, widać że Dudapomoc była stworzona dla celów kampanijnych.

Widziałem, że ludziom w Dudapomocy pomoc jest udzielana, więc picem bym tego nie nazwał. Jaki jest trzeci priorytetowy projekt rządu?

Podpisanie rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie likwidacji śmieciowego jedzenia w sklepikach i stołówkach szkolnych oraz w przedszkolach. Rząd walczy o zdrowie naszych dzieci i przeciwdziała otyłości wśród najmłodszych. Ważne jest również, że ustawa o in vitro przeszła przez parlament, podpisał ją prezydent. Premier Ewa Kopacz dotrzymała słowa.

Czy powstanie komisja śledcza w sprawie SKOK?

Bankowy Fundusz Gwarancyjny przez różne dziwne historie, które działy się w SKOK, musiał wypłacić poszkodowanym obywatelom 3,5 mld zł, czyli cztery razy tyle ile przy sprawie Amber Gold. Parlamentarzyści powinni przeanalizować raport w sprawie SKOK i wyciągnąć wnioski.

Janusz Piechociński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" powiedział: „nie poparłem komisji śledczej w sprawie SKOK, choć byłem do tego namawiamy przez Platformę, która twierdziła, że skorzystam na tym politycznie przed wyborami". Ten cytat z wicepremierem rządu jest używany w reklamie „Stop korupcji politycznej". Jest pękniecie w koalicji?

To tylko zdanie wyjęte z kontekstu wykorzystywane przez SKOK, który naraził swoich klientów na straty czterokrotnie większe niż klientów Amber Gold. Wicepremier Piechociński jest szefem PSL, partii która w wielu sprawach ma odmienne zadnie od PO. Jednak ostatnie informacje na temat gigantycznych problemów finansowych SKOK rzucają nowe światło na tę sprawę.

Jak premier Kopacz wyobraża sobie dopłacanie tym, którzy na umowie o pracę zarabiają minimum?

Na wszystkie odpowiedzi programowe proszę poczekać do września. Dzisiaj rozpoczynamy debatę, w której uczestniczą Polacy. Wszystkie propozycje będą ukierunkowane na zmniejszenie obciążeń i podatków ciążących na obywatelach.

Czy rząd będzie prowadził politykę informacyjną i profrekwencyjną przed referendum we wrześniu?

W tej chwili nie ma takich planów. Są już powołane komitety, które informują o referendum. Pani premier w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" powiedziała, że w referendum opowie się za JOW i za likwidacją finansowania partii z budżetu państwa. Problem z referendum mają PiS i Jarosław Kaczyński, który jest przeciwko JOW i chce utrzymania finansowania partii z pieniędzy podatników. Prezes PiS stworzył wokół siebie dwór za pieniądze obywateli i boi się go stracić.

Partie utrzymują się również ze składek członkowskich.

Ale w głównie z pieniędzy podatników. Szkoda, że prezes Kaczyński nie chce się spotkać i debatować m.in. na ten temat. Jako powszechnie znany dżentelmen powinien przynajmniej odpowiedzieć na propozycję premier Ewy Kopacz, a jako lider PiS i patron prawicowych partii stanąć do debaty z szefową partii rządzącej.

Debatować z premier Kopacz może Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera.

Zawsze debatowali ze sobą szefowie swoich ugrupowań, wtedy Polacy mieli jasność, w czyim imieniu mówią. Dziś prezesem Prawa i Sprawiedliwości jest Jarosław Kaczyński. Z całym szacunkiem, ale premier Kopacz wolałaby debatować z prezesem PiS, a nie jego podwładną.