Biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych (IES) im. Shena w Krakowie tuż przed świętami przesłali prokuraturze opinię w sprawie rekonstrukcji wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Okazuje się jednak, że to nie kończy śledztwa. Brakuje bowiem ważnych informacji z odczytu rejestratorów, które mogą dotyczyć tak istotnej kwestii, jak m.in. prędkość, z jaką poruszało się pancerne audi. Analizują je eksperci z Niemiec – ustaliła „Rzeczpospolita".

Wyniki ekspertyzy grupy polskich biegłych z IES stanowią tajemnicę śledztwa, prokuratura na razie nie ujawnia, jakie płyną z niej wnioski.

– Dopóki strony nie zapoznają się z ekspertyzą biegłych instytutu, nie mogę nic powiedzieć o tym, jakie są ich ustalenia – mówi „Rzeczpospolitej" Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Strony, a więc m.in. obrońca kierowcy seicento – jedynego podejrzanego o spowodowanie wypadku – po zapoznaniu się z opinią IES mogą np. złożyć wnioski o jej uzupełnienie, doprecyzowanie czy ewentualne wyjaśnienie wątpliwości. Te zaś mogą się pojawić, bo największym kłopotem okazały się dla śledczych i rodzimych biegłych rejestratory zamontowane w nowym audi A8, który się rozbił w Oświęcimiu.

Z odczytem zawartych w nich danych nie poradzili sobie nawet najlepsi w kraju specjaliści z Politechniki Krakowskiej – nie byli w stanie ocenić, co zapisywał jeden z portów w rejestratorze.

– Nie wiemy, do czego odnosi się zapis z tego portu – czy np. do sygnałów dźwiękowych, prędkości czy też jakichś innych kwestii – przyznaje prok. Rafał Babiński.

Dlatego śledczy poprosili o pomoc ekspertów z Niemiec – ich opinii spodziewają się w ciągu ok. trzech tygodni. Wtedy poproszą biegłych z instytutu, by ocenili, czy „niemieckie" ustalenia mają wpływ na ich rekonstrukcję wypadku. Odtwarzając go, specjaliści z IES dostali z Niemiec tylko „surowy", wstępnie opracowany odczyt.

Do wypadku Beaty Szydło doszło 10 lutego 2017 r., gdy rządowa kolumna z pojazdem wiozącym ówczesną premier wymijała fiata seicento. Ranna została szefowa rządu i dwaj funkcjonariusze BOR. Zarzuty postawiono tylko kierowcy seicento.

Sprawa budzi jednak wiele wątpliwości – dotyczą głównie tego, czy kolumna rządowa była uprzywilejowana w ruchu, a więc czy poza niebieskimi i czerwonymi światłami miała włączony również dźwięk. To kwestia kluczowa. Funkcjonariusze BOR zapewniają, że dźwięk włączono. Postronni świadkowie nie są tego pewni lub zaprzeczają.

Także dlatego opinia z Niemiec ma ogromne znaczenie – może wyjaśnić, z jaką prędkością jechało audi, z jaką uderzyło w drzewo, jakie manewry wykonał kierowca, by ominąć seicento – dodał gazu czy np. hamował.

Tymczasem minister sprawiedliwości zmienia dyrektora krakowskiego Instytutu im. dr. Jana Shena, którego biegli sporządzali opinię. Z placówką żegna się wieloletnia szefowa dr hab. Maria Kała (odchodzi na emeryturę).

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", od 1 stycznia jednostką będzie kierował dr hab. Leszek Wieczorek, kryminolog spoza instytutu, który w sierpniu 2017 r. niespodziewanie został drugim zastępcą dyrektora. To wyjątkowa sytuacja, bo nigdy wcześniej dyrektor IES nie posiadał dwóch zastępców, a wyłącznie jednego ds. naukowych (jest nim dr hab. Dariusz Zuba).

Krakowski Instytut jest jedną z czterech jednostek podległych ministrowi sprawiedliwości (obok Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości i Centralnego Zarządu Służby Więziennej). Ma specjalny zakład badania wypadków drogowych, biegli z tego instytutu odtwarzali m.in. rejestratory z czarnej skrzynki i nagrania ostatnich minut lotu Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem.

O kontrowersjach wokół powołania dr. Wieczorka pisała krakowska prasa. „Dziennik Polski" donosił w październiku, że minister Ziobro na nowe stanowisko powołał go bez konkursu, ale zgodnie z uprawnieniami, jakie otrzymał w wyniku nowelizacji ustawy o instytutach badawczych (minister powołał też nową Radę Naukową).

Kim jest dr hab. Leszek Wieczorek? To absolwent pedagogiki i prawa. Przez wiele lat był adiunktem w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego. Dwa lata temu, jeszcze za rządów PO–PSL został dyrektorem Instytutu Medycyny Pracy w Sosnowcu. Obecnie jest prodziekanem ds. nauki i współpracy z zagranicą Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jeszcze przed świętami poprosiliśmy resort sprawiedliwości o odpowiedź, dlaczego nowym szefem IES zostanie właśnie dr hab. Leszek Wieczorek. Odpowiedzi nie dostaliśmy.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl