Głównym zadaniem oddziału ma być - w przypadku konfliktu - zdezorganizowanie północnokoreańskiego systemu dowodzenia poprzez zabicie Kim Dzong Una oraz około setki najważniejszych działaczy partyjnych i wyższych dowódców Północy.
Jednak, zdaniem Lee Il-woo, oddział pozbawiony jest wyposażenia - zwłaszcza chodzi o środki transportu - które pozwoliłoby na realizację takiej misji.
- Nawet gdyby jednostka dostała się do Pjongjangu, jest bardzo prawdopodobne, że zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi przez świetnie uzbrojone jednostki chroniące północnokoreańskiego sztabu.
Analityk uważa, że Korea Południowa nie dysponuje też właściwym rozpoznaniem, często bazując na informacjach zdobytych przez wywiad USA.
Jang Young-geun, doradca resortu obrony przyznaje w rozmowie z "Financial Times", że "priorytetem (Korei Południowej) powinno być wejście w posiadanie takich środków rozpoznania, które pozwolą na zdobywanie informacji o ruchach przywódców Korei Północnej w czasie rzeczywistym".
- Znalezienie Kim Dzong Una byłoby bardzo trudne. USA, mimo posiadanych przez siebie środków, szukało Osamy bin Ladena przez 11 lat - dodał.