Tuż po Wielkanocy Marek Sawicki z PSL oraz Łukasz Kozłowski – Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich – na specjalnej konferencji prasowej omówili szczegóły poselskiego projektu dużych zmian w systemie ochrony zdrowia w Polsce. Projekt zakłada m.in. nową koordynację szpitali poprzez wprowadzenie tzw. szpitali wiodących, zmianę zasad waloryzacji wynagrodzeń lekarzy czy np. zmiany podatkowe – tzw. ulga zdrowotna w PIT. W ten sposób ludowcy podbijają stawkę w koalicyjnej grze o ochronę zdrowia, która toczy się od wielu miesięcy. Projekt PSL jest już w Sejmie, obecnie znajduje się na etapie obowiązkowych konsultacji społecznych. 

Czytaj więcej

Szpital w Skarżysku-Kamiennej ogranicza leczenie chorych na SM

PSL twierdzi, że ma zachętę z rządu w sprawie projektu zmian w ochronie zdrowia

Marek Sawicki tłumaczył po konferencji dziennikarzom, że projekt ma być odpowiedzią na sytuację, gdy – jak to ujął – NFZ jest aktualnie „durszlakiem”. Sednem reformy ma być przede wszystkim „ustrukturyzowanie od nowa usług szpitalnictwa”. Temu ma służyć proponowany przez PSL model „szpitala wiodącego” oraz „szpitali partnerskich powiatowych”. PSL przekonuje, że szpitale wiodące mają planować zakres usług szpitalnych w konkretnych placówkach.  – Ja rozumiem, że inną specyfikę ma Podkarpacie i Bieszczady, ale zupełnie inną specyfikę ma województwo mazowieckie czy województwo dolnośląskie – mówił Sawicki. I przekonywał, że Polska ma nadal „odziedziczoną” strukturę szpitalnictwa w zasadzie jeszcze z czasów Edwarda Gierka. 

Foto: Paweł Krupecki

Sawicki zastrzegł, że prace, jego zdaniem powinny iść szybko, jeśli projekt ma wejść w życie od przyszłego roku. Ale co najważniejsze, podkreślił w rozmowie z mediami, że z jego oceny sytuacji wynika, iż projekt ma wsparcie rządowe. Powołał się bowiem na sygnał ze strony Macieja Berka, czyli prawej ręki premiera Donalda Tuska. – Dwa miesiące temu, zanim jeszcze złożyliśmy ten projekt, spotkaliśmy się z ministrem Berkiem i minister zdrowia. I zainteresowanie było duże. I nasi eksperci usłyszeli sygnał, że jeśli projekt będzie szedł drogą poselską, to rząd będzie go wspierał – powiedział 7 kwietnia Marek Sawicki w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

O projekt ludowców i FPP zapytaliśmy polityków klubu Koalicji Obywatelskiej. – Co do zasady projekty poselskie koalicjantów kierujemy do prac w komisjach, nie odrzucamy ich w pierwszym czytaniu. Tak zapewne będzie również z projektem PSL, o ile oczywiście marszałek Czarzasty skieruje go do pierwszego czytania. Lepiej byłoby jednak, gdyby projekty dotyczące systemowych zmian w ochronie zdrowia były projektami rządowymi albo powstawały we współpracy z Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Finansów – mówi „Rzeczpospolitej” posłanka Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu KO w Sejmie. Na temat słów Sawickiego rozmawialiśmy też w KPRM, ale nasi rozmówcy nie chcieli się odnosić do relacji polityka PSL. 

Lepiej byłoby jednak, gdyby projekty dotyczące systemowych zmian w ochronie zdrowia były projektami rządowymi albo powstawały we współpracy z Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Finansów

Dorota Łoboda, posłanka KO

Potencjalnie najbardziej zapalne politycznie w projekcie, poza zmianami w zwolnieniach chorobowych, jest na pewno wprowadzenie specjalnej ulgi na prywatne wydatki zdrowotne. Sawicki zaprzeczył jednak w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że PSL chce w ten sposób wejść politycznie na tereny, na których znajduje się Konfederacja. Ale nie da się ukryć, że właśnie tak ten ruch może być odczytywany. Również w kontekście wyborów w 2027 r. 

Warto odnotować, że to nie jedyny projekt dotykający ważnych dla Polski kwestii, który w ostatnich dniach został ogłoszony przez PSL. Stronnictwo zapowiedziało także np. projekt podnoszący stopniowo kwotę wolną do 60 tys. złotych, czyli realizujący obietnicę KO sprzed wyborów w 2023 roku. A szerokim echem nadal odbija się debata Władysława Kosiniaka-Kamysza z Mateuszem Morawieckim tuż przed Wielkanocą komentowana jako szukanie nowej geometrii politycznej przed wyborami. 

Lewica już w 2025 roku zaprezentowała zarys reformy zdrowia. I wskazuje na groźne rozwiązania w projekcie PSL 

Lewica jeszcze pod koniec 2025 r. zaprezentowała zarys daleko idących zmian w ochronie zdrowia. Ta propozycja, która do tej pory nie przybrała kształtu projektu ustawy, była przedmiotem rozmów klubu z członkami rządu. Zakłada ona m.in. zmianę składki zdrowotnej w specjalny podatek zdrowotny.  – W tym projekcie znalazły się propozycje, które z punktu widzenia Lewicy są słuszne, jak np. objęcie obowiązkowym ubezpieczeniem chorobowym umów zleceń, co też sami postulowaliśmy. Są też rozwiązania, jak ulga zdrowotna w PIT, które są zwyczajnie groźne. Pozwalając na odpisanie wydatków na prywatne leczenie od podatku, państwo de facto dotuje prywatny sektor medyczny. Nie tędy droga, dziś potrzebujemy wzmacniać publiczną ochronę zdrowia, a nie ją prywatyzować takimi zabiegami. Niemniej o tym, jak będziemy głosować nad tą ustawą zdecyduje klub parlamentarny w najbliższych tygodniach – mówi nam Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy.

Czytaj więcej

Lewica idzie na całość i składa radykalną reformę systemu ochrony zdrowia

Co ważniejsze, we wtorek rano PiS zapowiedziało własny wniosek o odwołanie minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Wcześniej taki wniosek zapowiedziało koło Razem w Sejmie, ale tu (w przeciwieństwie do PiS) nie ma wystarczającej liczby posłów, by złożyć wniosek samodzielnie. Koalicyjna i polityczna bitwa o ochronę zdrowia trwa więc w najlepsze. I niezależnie od tego, z kim rozmawiamy w Sejmie,  wszyscy są przekonani, że na wielu polach (dostęp do lekarzy-specjalistów, prawa kobiet, sytuacja pacjentów poza dużymi miastami, jak w sprawie porodówki w Lesku) sprawa ochrony zdrowia będzie to jedna z ważniejszych spraw w nadchodzącej kampanii wyborczej.