– Nie jestem tu po to, by Węgrzy mnie słuchali, ale by wysłać sygnał do biurokratów unijnych, którym nie podoba się lider, który wspiera własnych obywateli – oświadczył wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance na wspólnej konferencji prasowej z Viktorem Orbánem, przyznając, że celowo przyjechał do Budapesztu tuż przed wyborami parlamentarnymi.

Za co J.D. Vance szczególnie chwalił Viktora Orbána?

Według Vance’a w ostatnim czasie doszło do niedopuszczalnej ingerencji w demokratyczne i suwerenne prawo Węgrów do wyrażenia swojej woli. Nie, wcale nie miał na myśli poparcia ze strony Stanów Zjednoczonych. Przeciwnie, wychwalał Viktora Orbána jako polityka, który nie tylko dba o swój naród, ale też jest obrońcą tak bliskiej Stanom Zjednoczonym zachodniej cywilizacji i wartości wywodzącym się z chrześcijaństwa. Vance podkreślał, że Orbán dba o rodziny, by było je stać na ogrzewanie swoich domów.

Wspieranie Orbána przez samego Trumpa i Vance’a nie jest w alt-prawicowej logice naruszaniem suwerenności Węgier ani ingerowaniem w wybory. Ale Unia Europejska już przez sam fakt, że istnieje, narusza węgierską suwerenność

I to wszystko – jak twierdził wiceprezydent USA – nie podoba się biurokratom z Unii Europejskiej, którzy chcą cenzurować serwisy społecznościowe i decydować o tym, czego dowiedzą się, a co pozostanie niedostępne dla wyborców na Węgrzech. Vance podkreślił też wagę suwerenności, której wrogiem ma być rzekomo Unia Europejska, która zawyża ceny energii, by wepchnąć w ubóstwo węgierskie rodziny.

Niechęć Vance’a do Europy nie jest niczym nowym. Nie powiedział nic nowego ponad to, co rok temu wyłożył w swoim wielkim akcie oskarżenia przeciw Europie, wygłoszonym podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Europa, o zamieszkaniu w której marzą miliony ludzi na całym świecie, według Vance’a już dawno umarła.

Czy wsparcie tuż przed wyborami Viktora Orbána przez prezydenta USA i jego zastępcę jest ingerencją w suwerenność Węgier?

Nowością jest jednak to, że Vance oburza się na ingerencję w wybory na Węgrzech, samemu spotykając się z Orbánem na kilka dni przed wyborami. I choć amerykański wiceprezydent zastrzegał, że nie przyjechał mówić Węgrom, jak mają głosować, podkreślał jednocześnie, że został do Budapesztu wysłany przez samego Donalda Trumpa, który kilka dni wcześniej na platformie Truth Social poparł Orbána.

Czytaj więcej

Vance przyjechał pomóc Orbánowi. Zderzył się z rzeczywistością

Zatem nie tylko dla polskiej prawicy suwerenność jest ważna tak długo, jak nie naruszają jej przedstawiciele amerykańskiej administracji. To cecha charakterystyczna dla całej alt-prawicy. Wspieranie Orbána przez samego Trumpa i Vance’a nie jest w tej alt-prawicowej logice naruszaniem suwerenności Węgier ani ingerowaniem w wybory. Ale Unia Europejska już przez sam fakt, że istnieje, narusza węgierską suwerenność i ingeruje w wybory. Nie powinno nas to jednak dziwić, gdy słyszymy, że zarówno dla Vance’a, jak i Orbána to Bruksela jest większym problemem niż Rosja.