Reklama

Katarzyna Batko-Tołuć: Rządy narracji czy rządy prawa?

Skoro dane może zbierać organizacja społeczna, w której zajmują się tym trzy do czterech osób na kawałek etatu, to czemu nie zrobi tego instytucja publiczna, w której badaczy jest aż dziewięcioro i której głównym zadaniem jest zebranie danych o samorządzie?
Dlaczego instytucje publiczne zbierają dane wolniej niż NGO?

Dlaczego instytucje publiczne zbierają dane wolniej niż NGO?

Foto: Adobe Stock

Fundacja im. Stefana Batorego opublikowała raport „Indeks codziennej demokracji lokalnej”. Nie zajrzałam do niego przez miesiąc, choć docierały do mnie pomruki oburzenia na autorów i wydawcę. Mój dość chłodny stosunek do toczącej się dyskusji wynikał ze świadomości, iż perspektywa badaczy często jest inna niż odczucia aktywistów i praktyków. Więc przyznam, że trochę lekceważyłam wagę tej dyskusji.

Aż w końcu wpadł mi w oko komentarz Cezarego Trutkowskiego z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej pod postem Andrzeja Andrysiaka, szefa Stowarzyszenia Gazet Lokalnych – cóż, na 16 wskaźników, które założono w raporcie, 13 pochodzi z jednego formularza GUS, wypełnianego przez... urzędników (przy czym nie wiadomo, jacy urzędnicy to wypełniali).

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama