Fundacja im. Stefana Batorego opublikowała raport „Indeks codziennej demokracji lokalnej”. Nie zajrzałam do niego przez miesiąc, choć docierały do mnie pomruki oburzenia na autorów i wydawcę. Mój dość chłodny stosunek do toczącej się dyskusji wynikał ze świadomości, iż perspektywa badaczy często jest inna niż odczucia aktywistów i praktyków. Więc przyznam, że trochę lekceważyłam wagę tej dyskusji.
Aż w końcu wpadł mi w oko komentarz Cezarego Trutkowskiego z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej pod postem Andrzeja Andrysiaka, szefa Stowarzyszenia Gazet Lokalnych – cóż, na 16 wskaźników, które założono w raporcie, 13 pochodzi z jednego formularza GUS, wypełnianego przez... urzędników (przy czym nie wiadomo, jacy urzędnicy to wypełniali).