Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób Komendant Główny Policji wszedł w posiadanie zegarków o wartości 13 tys. zł i dlaczego nie ujawnia tożsamości darczyńców.
- Jakie wewnętrzne regulacje dotyczące prezentów obowiązują w policji i czy stosuje się do nich sam komendant.
- Dlaczego przepisy o rejestrze korzyści bywają nieskuteczne, a składane deklaracje rodzą więcej pytań niż odpowiedzi.
- Jak do obowiązku informowania o otrzymanych podarunkach podchodzili poprzedni komendanci główni oraz inni wysocy urzędnicy państwowi.
„Zainspirowany samolotem, który zrewolucjonizował podróże podczas złotej ery lotnictwa. Ciesz się luksusowym odczuciem i klasycznym wyglądem zegarka” – w ten sposób firma Aviator reklamuje swoją serię zegarków Douglas. Czasomierze, zgodnie z opisem producenta, nawiązują do samolotu Douglas DC-3, który przyczynił się do popularyzacji podróży lotniczych w latach 30. i 40. XX wieku.
Jak wynika z wpisu do rejestru korzyści komendanta głównego policji gen. insp. Marka Boronia, taki zegarek w „edycji polskiej limitowanej” jest wart 5,5 tys. zł. Komendant zgłosił jego otrzymanie 31 sierpnia. Nie jest to jedyny egzemplarz w jego kolekcji. Odkąd 21 marca 2024 r. premier Donald Tusk powołał go na stanowisko komendanta głównego, zgłosił już otrzymanie czterech zegarków o łącznej wartości ok. 13 tys. zł.
Czytaj więcej
Nie widać końca spadku cen najbardziej poszukiwanych dotąd zegarków na rynku wtórnym, takich marek jak Rolex, Patek Philippe czy Audemars Piguet, d...
Dziewięć wpisów w rejestrze korzyści
Z wpisów komendanta głównego do rejestru korzyści wynika, że zegarki to najczęstsza kategoria prezentów przyjmowanych przez komendanta Boronia. W rejestrze ministrowie, szefowie urzędów centralnych i niektórzy samorządowcy mają obowiązek zgłaszać m.in. fakty materialnego wspierania działalności publicznej, darowizny powyżej 1201,50 zł (do niedawna, przed zmianą przepisów – powyżej 380 zł), sponsorowane wyjazdy i zajmowane stanowiska. Dotąd Boroń dokonał dziewięciu wpisów, a w zasadzie ośmiu, bo pierwszy był formalnością po wybraniu na funkcję komendanta głównego.
Połowa wpisów dotyczy zegarków. Pierwszy z nich, Tiskolia Georgia o zadeklarowanej wartości 2 tys. zł, Boroń otrzymał wiosną 2024 r. od przedstawicieli gruzińskiego MSW. Kolejny dostał rok później od przedstawicieli NSZZ Policjantów. Ściślej, nie był to zegarek, lecz – jak napisał Boroń – „zestaw firmy Adriatica Swiss Made Watches składający się z zegarka (z grawerem) oraz okularów przeciwsłonecznych o wartości 2270 zł”.
Czytaj więcej
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń poinformował, że w ciągu dnia doszło do 179 zdarzeń, w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnie...
Trzeci i czwarty zegarek trafiły do Marka Boronia w sierpniu i we wrześniu obecnego roku. Pierwszy to wspomniany Aviator Douglas, a drugi – smartwatch Garmin Fenix 8 47 mm. Zdaniem producenta jest to „multisportowy smartwatch klasy premium z baterią, która działa wiele tygodni, wbudowanym głośnikiem i mikrofonem, zaawansowanymi funkcjami”. Boroń wycenił go na 3999 zł. Od kogo je dostał, nie wiadomo. We wpisie do rejestru korzyści napisał przy obu: „prezent prywatny”.
Ponadto podczas ponad dwóch lat na stanowisku komendanta głównego Boroń otrzymał jeszcze torbę męską od przedstawiciela jednej z firm, kryształową karafkę i szklanki od szefa CBA, pozłacaną butelkę od szefa tureckiej policji, a także ręcznie tkany dywan od wiceszefa MSW Azerbejdżanu.
Komenda Główna wprost odradza funkcjonariuszom przyjmowanie smartwatchy
Kto wręczył komendantowi dwa najdroższe zegarki? Biuro Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji odmówiło nam takiej informacji. Poinformowało „Rzeczpospolitą”, że na podstawie ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz prawa prasowego, „osoba zobowiązana do zgłoszenia informacji o uzyskanej korzyści (…) nie ma obowiązku wskazywania danych darczyńcy”.
jest wart najdroższy z zegarków, otrzymanych przez komendanta głównego
Przy okazji Biuro Komunikacji Społecznej zaznaczyło, że obecny komendant ma duże zasługi, jeśli chodzi o transparentność przyjmowania prezentów. „Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń decyzją nr 226 z dnia 2 lipca 2024 r. w sprawie wprowadzenia w Komendzie Głównej Policji polityki prezentowej i rejestru prezentów stworzył politykę prezentową mającą na celu transparentne przyjmowanie oraz przekazywanie prezentów przez podmioty zewnętrzne. Wcześniej w Komendzie Głównej Policji takich regulacji nie było” – napisało nam biuro prasowe KGP.
Co konkretnie zawiera zarządzenie Marka Boronia z 2024 r. w sprawie polityki prezentowej? Jeden z kluczowych przepisów głosi, że „pracownik w ramach wykonywanych obowiązków służbowych, w kontaktach z podmiotami zewnętrznymi, nie może przyjmować oraz przekazywać prezentów, z wyjątkiem szczególnych okoliczności związanych z reprezentowaniem komendanta głównego policji podczas uroczystości lub spotkań krajowych i zagranicznych, gdy wynika to z zasad protokołu dyplomatycznego”. Inny przewiduje, że w Komendzie Głównej ma powstać specjalny rejestr prezentów.
W „Gazecie Policyjnej” można znaleźć też omówienie polityki prezentowej, autorstwa insp. Krzysztofa Łaszkiewicza, pełnomocnika komendanta głównego ds. ochrony praw człowieka i doradcy ds. etyki. Wynika z niego, że odradzane jest przyjmowanie smartwatchy.
„Warto zajrzeć do torebki prezentowej, bo umieszczony w niej smartwatch lub tablet przekracza granicę symboliki, staje się prezentem, a nawet przyjęciem korzyści majątkowej (art. 228 k.k.)” – przestrzega insp. Łaszkiewicz. „Polityka prezentowa dotyczy każdej osoby zatrudnionej w Policji, także osób delegowanych. Naczelną regułą jest zakaz przyjmowania jakichkolwiek prezentów, ale… nie wszystko jest w przepisie zdefiniowane jako prezent” – wyjaśnia.
Czytaj więcej
Popularne smartwatche niedokładnie szacują liczbę kalorii spalanych podczas wysiłku, przy czym błąd rośnie wraz z zawartością tkanki tłuszczowej w...
Podobny wniosek płynie z materiałów szkoleniowych, dostępnych na stronie Szkoły Policji w Pile. Na liście dozwolonych prezentów wyszczególniono tam długopis, notes, kalendarz, kubek z logo, smycz czy niekomercyjną płytę z utworami. Z kolei smartwatch, podobnie jak butelkę z alkoholem, tablet i voucher zaznaczono na czerwono z adnotacją „zabronione!”.
Coraz więcej członków rządu ignoruje rejestr korzyści
Wątpliwości w sprawie zegarków otrzymywanych przez Boronia ma Julia Pitera, była pełnomocnik ds. walki z korupcją w rządzie Donalda Tuska. – Trudno było odmówić prezentu od gruzińskiego MSW, ale moim zdaniem komendant główny nie powinien przyjmować zegarka od policyjnych związkowców – uważa. – Nie powinien też przyjmować tak drogich prezentów od osób prywatnych. Jeżeli były to podarki w gronie najbliższej rodziny, nie musi ich odnotowywać w rejestrze. A jeśli już to robi, powinien dodać adnotację „od rodziny”, by rozwiać wszelkie wątpliwości – dodaje.
Zauważa jednak, że komendant główny, mimo niejasności wokół swoich prezentów, i tak należy do nielicznych najwyższych rangą urzędników, uzupełniających regularnie rejestr korzyści. W „Rzeczpospolitej” pisaliśmy już wielokrotnie, że np. większość członków rządu go całkowicie ignoruje.
Czytaj więcej
Do rejestru korzyści polskiego premiera nie trafił otrzymany od tureckiego prezydenta drogocenny zabytek z 1745 roku. Zdaniem Centrum Informacyjneg...
Premier Donald Tusk od objęcia funkcji w 2023 r. nie dokonał żadnego wpisu do rejestru korzyści poza tym na początku kadencji. Inaczej niż poprzednicy. Na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej wciąż można znaleźć kilkanaście archiwalnych wpisów premiera Mateusza Morawieckiego, który zgłosił m.in. szampan Taittinger Comtes de Champagne, jubilerski emblemat flagi RP czy spersonalizowaną koszulkę Realu Madryt. Beata Szydło bardzo często wykazywała otrzymywane na różnych spotkaniach broszki. Prezenty regularnie zgłaszał też za swoich poprzednich rządów w latach 2007-2014 premier Donald Tusk. Wykazał wówczas m.in. „okazały wazon ze złoconego srebra, zdobiony marmurowymi elementami” od rosyjskiego przywódcy Władimira Putina, co potem Morawiecki wytknął mu w debacie telewizyjnej.
W różny sposób do obowiązku informowania o prezentach podchodzili wcześniejsi komendanci główni policji. Gen. insp. Leszek Szreder w 2005 r. zgłosił obraz Adama Bojara, kopię obrazu Józefa Mehoffera oraz dwa zegarki, w tym jeden szwajcarskiej marki Doxa. Gen insp. Andrzej Matejuk wykazał w 2008 r. otrzymanie szabli paradnej od szefa MSWiA i jedwabnego dywanu od delegacji Azerbejdżanu. Kolejni komendanci Marek Działoszyński, Krzysztof Gajewski i Zbigniew Maj nie wykazali żadnego prezentu. Podobnie jak Jarosław Szymczyk, komendant główny w latach 2016-2023. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, nie zgłosił nawet otrzymanego od Ukraińców słynnego granatnika, który eksplodował w komendzie głównej w grudniu 2022 r.
Zdaniem Julii Pitery przepisy o rejestrze korzyści są dziurawe i niedoprecyzowane, a ich główną wadą jest brak sankcji prawnych za niezłożenie wpisu. – W efekcie jedni te przepisy ignorują, a inni uważają, że dokonanie wpisu ich rozgrzesza. Chociaż, tak jak w przypadku komendanta głównego, wpisanie prezentów czasami mnoży wątpliwości zamiast je rozwiewać – komentuje.