Co eksplodowało w siedzibie polskiej policji? Komendant główny mówi o sprezentowanych mu granatnikach

- Wybuch był potężny - siła uderzenia przebiła podłogę, a z drugiej strony uszkodziła sufit - powiedział generał Jarosław Szymczyk, opowiadając o eksplozji, do której doszło w środę w siedzibie Komendy Głównej Policji.

Publikacja: 17.12.2022 09:49

Co eksplodowało w siedzibie polskiej policji? Komendant główny mówi o sprezentowanych mu granatnikach

Foto: Fotorzepa/ Marian Zubrzycki

O eksplozji w środę rano w siedzibie KGP przy ul. Puławskiej w Warszawie służby państwa milczały ponad dobę. Gdy dziennikarze, m.in. „Rzeczpospolitej”, ujawnili, że wybuchł pocisk z granatnika przeciwpancernego w pokoju przy gabinecie gen. Jarosława Szymczyka, w czwartek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wydało komunikat, w którym przyznało, że doszło do wybuchu. Według resortu „eksplodował jeden z prezentów, które Komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty na Ukrainie w dn. 11–12 grudnia br., gdzie spotkał się z kierownictwami ukraińskiej Policji i Służby ds. sytuacji nadzwyczajnych”.

Wybuch rozerwał podłogę w pokoju przy gabinecie szefa KGP i przebił sufit pomieszczenia pod nim.

Czytaj więcej

W KGP wybuchł pocisk z granatnika przeciwpancernego, Komendant ranny

O przyczynach wybuchu gen. Szymczyk mówił po wyjściu ze szpitala w rozmowie z RMF FM. Stacja ustaliła, że na Ukrainie szef polskiej policji otrzymał dwa granatniki przeciwpancerne (prawdopodobnie RGW-90). Oba egzemplarze miały być zużyte, a przynajmniej tak utrzymywali Ukraińcy.

Jeden z granatników sprezentować miał Komendant Główny Narodowej Policji Ukrainy Ihor Kłymenko. Egzemplarz był po dwóch stronach zaślepiony styropianem - przerobiono go na głośnik, a Kłymenko miał nawet z niego puszczać muzykę, pokazując jego działanie. Drugi prezent Szymczyk gen. Szymczyk miał dostać od Dmytro Bondara, zastępcy szefa Państwowej Służby Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Był to taki sam granatnik, ale nieprzerobiony, jednak i w tym przypadku Ukraińcy tłumaczyli, że broń jest zużyta i bezpieczna. Zapewniali też, że sprzęt można przewieźć bez zgłoszeń. „Był wart tyle, co cena złomu” - twierdzi RMF FM.

Gen. Szymczyk miał zostawić prezenty od Ukraińców na zapleczu swojego gabinetu. - Kiedy przestawiałem zużyte granatniki, będące prezentami od Ukraińców, doszło do eksplozji - powiedział stacji. - Wybuch był potężny - siła uderzenia przebiła podłogę, a z drugiej strony uszkodziła sufit - dodał.

Czytaj więcej

Poseł PiS zasugerował, że komendant główny policji mógł pomylić granatnik ze stylizowaną butelką alkoholu

W czwartek wszczęto oficjalne śledztwo w sprawie eksplozji w budynku KGP. Prokuratura „z uwagi na specyfikę, miejsce i charakter zdarzenia” nie chce na razie informować o ustaleniach. Według RMF FM w najbliższym czasie gen. Szymczyk ma się zjawić przed prokuratorami. Zostanie przesłuchany w charakterze świadka.

O eksplozji w środę rano w siedzibie KGP przy ul. Puławskiej w Warszawie służby państwa milczały ponad dobę. Gdy dziennikarze, m.in. „Rzeczpospolitej”, ujawnili, że wybuchł pocisk z granatnika przeciwpancernego w pokoju przy gabinecie gen. Jarosława Szymczyka, w czwartek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wydało komunikat, w którym przyznało, że doszło do wybuchu. Według resortu „eksplodował jeden z prezentów, które Komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty na Ukrainie w dn. 11–12 grudnia br., gdzie spotkał się z kierownictwami ukraińskiej Policji i Służby ds. sytuacji nadzwyczajnych”.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Policja
Gminna siłownia w Narewce na Podlasiu nie dla policjantów strzegących granic
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Policja
Służby udoskonalają swoje metody działania. DNA od cudzoziemca po nowemu
Policja
Rząd nie widzi potrzeby tworzenia nowego nadzoru nad policją
Policja
Pomyłka czy sabotaż? Jak to było z odpaleniem granatnika przez Szymczyka
Policja
W całej Polsce zabrzmią syreny. Policjanci oddadzą hołd Mateuszowi Sitce