Mandatów jest mniej, co oznacza, że kierowcy jeżdżą bardziej przepisowo, jednak za wpadki takie jak chociażby przekroczenie prędkości, płacą wyjątkowo słono. Przeciętny mandat wymierzony w tym roku przez policjantów wynosił 317 zł – rok temu poniżej połowy tej kwoty – wynika z informacji uzyskanych przez „Rzeczpospolitą” w Izbie Administracji Skarbowej w Opolu, gdzie spływają dane o mandatach wystawionych w całym kraju przez policjantów.

Jaki wyłania się z nich obraz?

317

wynosi w tym roku przeciętny mandat

W ciągu ośmiu miesięcy tego roku funkcjonariusze nałożyli w sumie 3 mln 171 tys. mandatów, czyli o niemal 250 tys. mniej niż w podobnym okresie ubiegłego roku. Jednak kwoty zdecydowanie poszły w górę. O ile w minionym roku średni mandat opiewał na 144 zł, o tyle tegoroczny – już na 317 zł. W skali kraju daje to rekordową sumę – ponad 1 mld zł – dla porównania rok temu nałożono mandaty na łącznie 491 mln zł.

W czołówce pod względem ukaranych, ale i globalnych kwot są Mazowsze i Śląsk. Z kolei najwyższe jednostkowe kary dotyczyły woj. dolnośląskiego i wynosiły średnio 368 zł oraz pomorskiego – gdzie były o 6 zł niższe.

W woj. lubuskim chociaż wymierzono najmniej mandatów w Polsce, to przeciętny oscylował wokół 352 zł i był w krajowej czołówce. Najłagodniej traktowano kierowców na Podlasiu, gdzie najwyraźniej popełniali oni lżejsze wykroczenia, bo płacili średnio 285 zł.

1410 osób

zginęło w wypadkach w tym roku

To o 251 mniej niż w 2021 r.

Przeważająca większość danych IAS dotyczy kar za wykroczenia drogowe – pozostałe, jak np. za naruszanie porządku, stanowią niewielki odsetek.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa na drogach – według funkcjonariuszy drogówki – istotny jest spadek liczby ukaranych.

– Kierowcy starają się jeździć ostrożniej, znacznie rzadziej tracą prawa jazdy za przekroczenie prędkości, a ze względów finansowych zgłaszają mniej kolizji, za które obecnie najniższy mandat wynosi 1020 zł – komentuje dane insp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Podwyższone stawki mandatów za najpoważniejsze przewinienia na drodze obowiązują od początku tego roku, a we wrześniu jeszcze je zaostrzono wobec kierowców – recydywistów (jeśli w ciągu dwóch lat popełnią to samo wykroczenie, to płacą podwójnie). Np. za przekroczenie prędkości od 31 do 40 km/h grozi podwojony mandat, czyli 1,6 tys. zł, a za objeżdżanie zapór kolejowych – aż 4 tys. zł.

Na zdublowane kary dotąd załapali się nieliczni – wskazuje KGP. W tym 39-latek, który dwukrotnie został zatrzymany za przekroczenie dozwolonej prędkości – wpadł na Mazowszu, kiedy jechał 196 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje maksymalnie 90 km/h. Po sprawdzeniu okazało się, że dwa dni wcześniej także został złapany za prędkość, tyle że w innej części kraju, gdy jechał o 31 km/h ponad dozwolony limit. Zatrzymali go policjanci z Mazowieckiej Grupy SPEED, po podliczeniu wszystkich wykroczeń pirat recydywista będzie musiał zapłacić 5 tys. zł.

Najnowsze policyjne statystyki pozwalają sądzić, że drakońskie mandaty zaczynają spełniać swój cel – większość kierowców w obawie o „kieszeń” jeździ ostrożniej i zdecydowanie wolniej.

W tym roku doszło do 16 456 wypadków, to o blisko pół tysiąca mniej niż w analogicznym czasie ubiegłego roku. Spadła też liczba ofiar śmiertelnych – do 1410 (to o 251 mniej) oraz rannych – było ich 617 mniej.

Policjanci również rzadziej zatrzymywali prawa jazdy za tzw. 50+, czyli przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h – w tym roku spotkało to 43 tys. kierowców, gdy w ubiegłym (od stycznia do sierpnia) 24 tys., co najlepiej świadczy o tym, że część zdjęła nogę z gazu.