W pierwszym półroczu 2009 r. po wizycie inspektorów kontroli skarbowej podatnicy wpłacili rekordową kwotę ponad 192 mln zł do kasy państwa – dowiedziała się "Rz". W ten sposób skorygowali swoje wcześniejsze rozliczenia z fiskusem. To o 77 proc. więcej niż przed rokiem, kiedy do budżetu wpłynęło 108 mln zł.
To efekt liberalizacji prawa. Od grudnia 2008 roku podatnicy, którzy popełnili błąd w rozliczeniach w zakresie VAT, a wychwycił to fiskus, mogą go naprawić. Jeżeli złożą w urzędzie korektę i wpłacą zaległe pieniądze z odsetkami, nie poniosą odpowiedzialności karnej skarbowej. Wcześniej taka korekta nie była możliwa. A na dodatek można było zostać ukaranym finansowo.
– Wysokość sankcji uzależniona jest od wielu czynników – zastrzega Krzysztof Chojnacki, wicedyrektor bydgoskiej skarbówki. Nie jest jednak tajemnicą, że w niektórych wypadkach sądy nakładają grzywny w wysokości kilkunastu, a czasami nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
- Jak się okazuje, przepisy skutecznie zachęcają do poprawiania deklaracji – mówi Alicja Sarna, doradca podatkowy w MDDP. Podatnicy chętniej i szybciej dokonują korekty, bo, jak twierdzi Jacek Kędzior, partner w Ernst & Young, unikają w ten sposób postępowania podatkowego.
Eksperci podkreślają, że większe wpływy do budżetu to również efekt zmiany podejścia służb skarbowych. Zamiast wieloletnich sporów wolą, by pieniądze jak najszybciej zasiliły kasę państwa.
– Lepiej typujemy podatników do kontroli, a nasi pracownicy są nastawieni na ściąganie należności podatkowych – mówi Dariusz Ćwikowski, p.o. dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie.
Odzyskaniem zaległości kończą się zazwyczaj wizyty inspektorów np. w spółkach giełdowych czy firmach uczestniczących w przetargach. Przepisy o korekcie skarbówka stosuje nawet do handlujących w Internecie.
- Jest to o tyle korzystne, że zaległość po jej ujawnieniu przez kontrolę skarbową w krótkim czasie wraz z odsetkami jest wpłacona do budżetu – wyjaśnia Krzysztof Chojnacki. – Nie ma przy tym dodatkowych kosztów jej ściągnięcia.