Na biurku prezydenta znalazła się ustawa z 3 lipca tego roku, wprowadzająca jednorazowy, 60-proc. podatek od nadzwyczajnych zysków firm zajmujących się przerobem ropy naftowej, produkcją paliw ciekłych oraz ich obrotem z zagranicą. Ma być obliczany od przychodów osiągniętych od 1 marca. To właśnie na przełomie lutego i marca światowe ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły w związku z wojną na Bliskim Wschodzie.

Według danych Ministerstwa Finansów ustawa obejmie ok. 20–30 firm w całej Polsce. I to właśnie one apelują do Karola Nawrockiego o to, by ustawę zawetował lub skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Na poparcie swojego apelu przytaczają opinie wybitnych konstytucjonalistów, prof. Ryszarda Piotrowskiego i dr hab. Jacka Zaleśnego (obu z Uniwersytetu Warszawskiego).

Co oznacza windfall tax

Podatki tego typu określane są z angielska jako „windfall taxes”. Termin ten, odnoszący się pierwotnie do wiatrołomów, oznacza nadzwyczajne, niespodziewane zarobki dla niektórych branż. I choć powalone przez wiatr drzewa bywają dla leśników raczej utrapieniem niż źródłem zysków, to utarło się tak właśnie określać dodatkowe profity przyniesione przez los. Władze zwykle chcą ograniczyć te zyski, czego dowodem wprowadzane w przeszłości – także w Polsce – podatki od nadzwyczajnych zysków z koniunktury przyniesionej przez wojnę lub inne nieszczęścia. Na przykład po pandemii z 2020 r. dodatkowo opodatkowano wytwórców energii elektrycznej.

Czytaj więcej

Nowy podatek od zysków ma zasilić budżet miliardami złotych. Prezydent zdecyduje

Takie „wojenne” czy „pandemiczne” daniny, mogą być nawet odbierane jako słuszne, bo redukują czyjś zarobek na cudzym nieszczęściu. Jednak konstytucjonaliści wskazują, że najnowszy „windfall tax” nie ma oparcia w ustawie zasadniczej i narusza szereg jej reguł.

Podatek wprowadzony wstecz nie powinien obowiązywać

Prof. Ryszard Piotrowski w swojej opinii piętnuje naruszenie konstytucyjnej zasady niedziałania prawa wstecz. Zauważa, że nowy podatek ma dotyczyć zysków osiągniętych od 1 marca do 31 grudnia tego roku, a ustawa ma wejść w życie 1 sierpnia. „Zakaz retroakcji ma bezwzględny charakter w prawie podatkowym, do którego należy opiniowana ustawa, wprowadzająca arbitralną ingerencję w stosunki prawne powstałe w przeszłości i trwające nadal, co jest naruszeniem art. 2 konstytucji” – pisze prof. Piotrowski. Dodaje, że nawet zaburzenia cen na światowych rynkach paliw, wywołane konfliktem na Bliskim Wschodzie, nie mogą usprawiedliwiać wstecznego opodatkowania zysków.

Zdaniem prof. Ryszarda Piotrowskiego ustawa wprowadza także, wbrew konstytucyjnym zasadom, nierówne traktowanie podmiotów i nieproporcjonalnie obciąża daniną branżę paliwową w stosunku do innych gałęzi biznesu. „Wybór sektora paliwowego (...) nie jest w uzasadnieniu [ustawy – red.] przedstawiony jako konsekwencja analizy sytuacji w innych branżach osiągających bezprecedensowe zyski, ale ma charakter całkowicie arbitralny – pisze prawnik.

Czytaj więcej

Sejmowe obawy o konstytucyjność nowego podatku paliwowego

Wysoka danina to konfiskata własności

Z kolei dr hab. Jacek Zaleśny analizuje ustawę z punktu widzenia prawa własności. Zauważa, że wraz z 19-proc. podatkiem dochodowym od osób prawnych, skumulowana wysokość podatku wynosi aż 79 proc. Oznacza to, że ta stawka „przybrała taki rozmiar, że niweczy podstawowy składnik prawa własności, jakim jest prawo pobierania pożytków (…), a zarazem wydrąża z treści drugi składnik prawa własności, jakim jest prawo rozporządzania własnością”. Zdaniem dr Zaleśnego prowadzi to wręcz do konfiskaty własności uzyskanej na podstawie i w granicach obowiązującego prawa. Taka konfiskata narusza zasady ochrony własności, przewidziane w art. 21 i 64 Konstytucji RP.

Ustawa opodatkowująca nadzwyczajne zyski firm paliwowych budziła też sprzeciwy opozycji w Sejmie. Uchwalono ją 230 głosami rządzącej koalicji przy 201 głosach przeciw i jednym wstrzymującym się.

Czytaj więcej

Rząd bierze miliardy od paliw. Orlen i branża zapłacą nową daninę