Reklama

Bogusław Chrabota: Polski cham codzienny

Polski cham był, jest i zawsze będzie produktem polskich elit. Mógł się Gombrowicz z literacką przekorą przymilać do chamowatego parobka, ale w niczym nie zmieniało to faktu, że na jego chamowatość, grubiaństwo i prostotę zapracowali jego, czyli Gombrowicza, przodkowie. I wszyscy inni herbowi, latyfundyści, arystokracja, a nawet zwykła szlachta w parcianych portkach, dla której każdy spoza kręgu familiantów był tylko chamem i tyle.
Bogusław Chrabota: Polski cham codzienny

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Warto, choć wcale nie trzeba wczytać się w sarmackie pamiętnikarstwo, wystarczy sam Sienkiewicz, by tę archetypiczną relację pan i cham rozrysować najczytelniejszą z możliwych kreską. Oto więc z jednej strony sympatyczna jowialność, kontusz, słucki pas i modnie podgolona głowa, z drugiej siermięga, tępota i chłopska pazerność. Ileż razy to złe słowo: „cham" pada na kartach Trylogii. Ileż w nim niechęci, braku szacunku, stereotypowych uprzedzeń. Tak, przepaść między Polską pańską i chamską była nie do zasypania.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama