Reklama

Robert Mazurek: Stypendium dla Lola

Dawno temu mój przyjaciel Igor Zalewski ukuł tezę, iż uczciwy – czyli niegłosujący na postkomunistów – człowiek ma do wyboru złodziei albo wariatów. Kilkanaście lat później myśl tę uwspółcześnił Kazik Staszewski, wyśpiewując, że to wybór między mafią a sektą. Szanowni Panowie, Drogie Panie, już nie. Ogłaszam niniejszym koniec tego podziału! Kurtyna, oklaski.
Robert Mazurek: Stypendium dla Lola

Foto: AdobeStock

Reklama

Pierwsze poważne rysy były już na nim widoczne, gdy Kazik dokonywał swego aggiornamento, a więc pod koniec rządów mafii vel złodziei. Co prawda ich dokonania w dziedzinie rozumianej dosłownie prywatyzacji wszelkiego dobra przerosły najśmielsze oczekiwania i ręce same składają się do oklasków. Jeśli bowiem prawdą jest, że pan prezes Jacek K. musiał co miesiąc odpalać dolę ministrowi nazywanemu przez zazdrosnych kolegów partyjnych Lolo Pindolo (sami słyszeliśmy, jak tak o nim mówili), to jest to jednak jakaś nowa jakość. Nie wiem tylko, czy minister okazał się tu łaskawcą, bo płatność rozłożył na raty, czy też jednak straszliwym chytrusem, bo nie zadowolił się jednorazowym datkiem, a żądał stałego stypendium. Więc nie, chwytne ręce były ich znakiem rozpoznawczym, tu nic się nie zmieniło.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama