Joanna Szczepkowska: Koniec świata

Pandemia zmieniła trochę moje obyczaje i więcej oglądam telewizji niż kiedykolwiek. Staram się izolować, więc jest to namiastka towarzystwa. Telewizja kawałkuje rzeczywistość, pokazuje fragmenty poprzedzielane reklamami. Reklama dysponuje dzisiaj najmocniejszymi środkami wyrazu. Wielkie pieniądze idą na badania socjologiczne, psychologiczne, żeby plaster sera określonego gatunku przesłonił informację. Nie ma takiej katastrofy, ludzkiej tragedii, od której biernemu widzowi nie odwróciłby uwagi hamburger, kiedy rzuca się na ekran, tańcząc przy radosnej muzyce. Wiem oczywiście, że bez tego się nie da. Że krytykując agresywność reklam, zarazem krytykuję przedsiębiorczość, wiem, nasłuchałam się tego od lat 90., bo już wtedy pisałam o działaniu reklam i zagarnianiu przez nie pojęć z najwyższej półki.

Publikacja: 30.04.2021 18:00

Joanna Szczepkowska: Koniec świata

Foto: AdobeStock

Artykuł dostępny tylko dla e-prenumeratorów "Rzeczpospolitej"

Oferta promocyjna
dostęp do treści rp.pl już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc!

Wybierz najkorzystniejszą ofertę i zyskaj dostęp do najważniejszych tekstów rp.pl z sekcji: Wydarzenia, Ekonomia, Prawo, Plus Minus; w tym ekskluzywnych tekstów publikowanych wyłącznie na rp.pl.

Dostęp do treści rp.pl - pakiet podstawowy nie zawiera wydania elektronicznego „Rzeczpospolitej”, archiwum tekstów, treści pochodzących z tygodników prawnych, aplikacji mobilnej i dodatków dla prenumeratorów.

Plus Minus
Edward Luttwak: USA nie uratują Polski przed rosyjską inwazją
Materiał Promocyjny
Benzynowy czterocylindrowy silnik generuje aż 245 KM
Plus Minus
Ziobro i PiS Kaczyńskiego. Ogon macha psem
Plus Minus
Brytyjczycy zaczęli wreszcie doceniać Polaków
Plus Minus
Robert Mazurek: Dopaść świra
Materiał Promocyjny
Tyle ultraprzenośnej mocy jeszcze nie było!
Plus Minus
Współczesna wojna: żołnierze-maszyny, genetyka i sztuczna inteligencja
Plus Minus
Mariusz Libel: Strach, nie zabawa