Choć, Bogiem a prawdą, jeden nie do końca buduje i nie całkiem lewicę, drugi zaś i owszem, lewicę do zwycięstwa by powiódł, przeklętego ducha zaściankowości i swojskości wyplenił, gdyby tylko rozumu miał więcej.
Pierwszy budowniczy kryguje się i z sobą obnosi. A to opuszcza Platformę, a to w niej zostaje, jest w niej i nie jest, tworzy i zbiera siły, a to rozprasza i waha się. Jednego dnia szumnie trzaska drzwiami, innego pokornie puka, o powrót wnosząc. Nie wiadomo zatem, czy Palikot w nowym wcieleniu Platformę przed lewicą zasłania i świeże powietrze do niej wpuszcza, czy też nową siłę wznosi, coby z SLD jak równy z równym mogła się zmagać. Jedyne, co wiadomo, to to, że Palikot w PO „ani jednego dnia dłużej niż to będzie potrzebne” nie zostanie. Ważka to deklaracja.