Reklama

Bogusław Chrabota: Seks, grzech, pokusa i św. Antoni

Nie to mnie zajmuje i niepokoi, że seksualizm wyniesiono na szczyt piramidy emocjonalnej współczesnego człowieka. Niechże tam sobie siedzi.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Rzeczpospolita

Przecież zawsze siedział, choć nie zawsze umieliśmy o tym opowiedzieć. Trzeba było Freuda, Junga i ich następców, by powoli zaczęła zeń opadać kurtyna społecznego tabu, byśmy nauczyli się o nim mówić. Ale przecież i oni, kapłani psychoanalizy, nie byli pierwsi. Nie ma takiego epizodu w rozpoznanej historii gatunku, nie ma takiej epoki, by seksualizm lądował poza marginesem głównego nurtu refleksji o ludzkiej naturze. Nawet wśród gnostyków, którzy widzieli w nim wyłącznie zły dotyk materii, znajdował się w samym centrum świata ich wartości. Wyrzeczenie się miłości fizycznej mieli za cnotę, która prowadzi do świętości. Nie było więc dla nich jedności z Bogiem, wartości najwyższej, bez pełnego zanegowania seksualizmu.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama