4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W okolicy świąt jesteśmy bardziej niż kiedy indziej tolerancyjni dla kiczu i lubimy się wzruszać. Fot. Sergei Gapon
Kiedy Will Freeman, bohater filmu „Był sobie chłopiec" (a wcześniej zabawnej powieści Nicka Hornby'ego), szwendał się jesienią po galerii handlowej, zżymał się, że słyszy wciąż tę samą bożonarodzeniową piosenkę. Tyle że mógł leniwie spędzać czas na zakupach, ponieważ autorem utworu był jego ojciec, a on za pieniądze z tantiem pędził życie playboya.
Inni też się pewnie zżymają, słysząc wciąż te same piosenki „słodzące" przedświąteczną atmosferę, na których ktoś zarabia miliony. I zrezygnowani czekają, by obejrzeć w telewizji po raz setny Kevina, który został sam w domu, albo po raz dziesiąty „To właśnie miłość", nie mówiąc już o tym, że każde włączenie radia to ryzyko usłyszenia „Last Christmas" zespołu Wham!.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Najlepszą częścią pożegnalnego albumu Megadeth są utwory spokojniejsze i bardziej refleksyjne.
Książkę Pawła Sołtysa czyta się z przyjemnością. Można na raz, można na wyrywki, można wypisywać co piękniejsze...
„Karakum” to okazja, by poprowadzić własną karawanę…
Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.