4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 25.04.2015 14:41 Publikacja: 25.04.2015 01:01
W tej willi na terenie warszawskiego zoo, należącej do Żabińskich, ocalenie mogło znaleźć 150–300 osób
Foto: Fotorzepa/Jakub Ostałowski
Moshe Tirosh ma 78 lat. Niski, nadzwyczaj sprawny fizycznie mężczyzna schodzi do piwnicy starej willi zbudowanej w charakterystycznym dla lat 30. stylu modernistycznym. Po kilkunastu krokach jest w innym świecie. Tym sprzed ponad 70 lat. Wtedy ściany pomieszczenia były surowe. Do pobliskiej bażantarni wciąż prowadzi wąski ceglany tunel. W 1943 roku, aby go pokonać, trzeba się było przecisnąć nad rurami kanalizacyjnymi.
To właśnie w tym miejscu na terenie warszawskiego ogrodu zoologicznego schronienie znalazła jego rodzina. – Ukrywali się: moja młodsza siostra Stefania, matka Regina, ojciec Samuel i ja – wylicza.
Wyszły wiewiórki
W 1943 roku Moshe Tirosh nazywał się Mietek Kenigswain i miał sześć lat. Przed wojną jego ojciec Samuel był znanym w Polsce bokserem. – Mój dziadek znał Jana Żabińskiego, dyrektora zoo, bo dostarczał do ogrodu warzywa i owoce – wspomina Tirosh.
Rodzina Kenigswaina znalazła się w grupie kilkuset Żydów ukrywających się w warszawskim zoo. Instytut Yad Vashem szacuje, że ocalenie mogło tam znaleźć 150–300 osób. Ale mogło być ich więcej. – Willa i ogród zoologiczny były miejscem „przesiadkowym" dla Żydów wyprowadzonych przez dr. Żabińskiego z getta. Ze względów bezpieczeństwa nie sporządzano żadnych notatek, które mogłyby zdekonspirować Żabińskich. To dlatego nie znamy pełnej liczby ocalonych ani ich nazwisk – przypomina Lena Klaudel z Fundacji From the Depths.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas