Reklama

Michał Szułdrzyński: Trump dołączeniem Grenlandii pogrzebałby międzynarodowy porządek

Zaproszenie dla polskiego prezydenta od Donalda Trumpa na szczyt grupy największych gospodarek świata kryje w sobie niebywały paradoks.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: REUTERS/Jonathan Ernst

Gdy Karol Nawrocki dostał zaproszenie od Donalda Trumpa do udziału w szczycie G20, narracja polskiego prezydenta zaczęła się radykalnie różnić od tego, co głosiło jego macierzyste środowisko – czyli Prawo i Sprawiedliwość. Bo według PiS – pamiętamy dobrze kampanię 2015 r. – Polska znajdowała się w ruinie. I dopiero w zeszłym roku okazało się – mówił o tym prezydent Nawrocki na noworocznym spotkaniu z korpusem dyplomatycznym – że nasze PKB przebiło bilion dolarów (ach, też różnice kursowe), a zatem jesteśmy dziś świadkami wspaniałego rozwoju, który został zapoczątkowany nie rządami PiS, ale upadkiem komunizmu. Choć ten upadek wcale się prezydentowi nie podoba, ponieważ był nie dość krwawy. Owszem, istotą polskich przemian była bezkrwawa i samoograniczająca się rewolucja (jak żal, że odeszła Jadwiga Staniszkis, która o tym pisała), która stworzyła zupełnie wyjątkowe okoliczności, w których wszyscy zostali zaproszeni, by budować nową rzeczywistość. Z moralnego punktu widzenia sytuacja była dość zawikłana, nie było wygranych i przegranych, nie było czarno-białego obrazu i wielu osobom ta szarość się nie podobała. Ale za to była szansa naprawdę dla wszystkich.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama