Polacy nie gęsi, swoje postapo mają!” – tak w telegraficznym skrócie można skomentować wydanie książki „Źródło czerni”. Autor, Marian Baczal, który sam się określa mianem „dumnego Małopolanina”, zabiera nas w podróż po Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie od kilku wieków trwa kataklizm wywołany zaczernieniem. Tytułowa czernia przez cały ciąg akcji jest praprzyczyną wszystkich nieszczęść spotykających ziemie Rzeczypospolitej oraz jej sąsiadów. W rzeczywistości po końcu świata (sam autor niejednokrotnie odwołuje się do średniowiecznej wizji apokalipsy św. Joachima z Fiore i granicznego dla ludzkości roku 1260) ocaleńcy tworzą swoje kolonie w znanych nam dobrze miastach regionu: Rawennie, Pożoniu (Bratysławie), Komarnie czy mniejszych miejscowościach rozsianych między nimi. Nie oznacza to jednak gwarancji bezpieczeństwa. Mieszkańcom dokuczają głód, najazdy, wszechobecny pył, a nade wszystko ich własne słabości.