Reklama

Nos in vitro

Szwajcarskim uczonym udało się coś wielkiego – otóż wreszcie da się przewidzieć, czy coś będzie dla nas wonne, czy nie. Odkrycie z daleka pachnie wielkimi zyskami dla przemysłu perfumeryjnego.
Nos in vitro

Foto: AdobeStock

Kogo poruszały „Pachnidło” czy „Jasminum”, a czytając te liczne fragmenty „W poszukiwaniu straconego czasu”, gdzie wspomnienia wywołane są smakiem i aromatem dość banalnego ciastka rozmoczonego w lipowej herbacie czy zapachami leków, talku, naftaliny, perfum, sam czuł te zapachy? Takich osób, dla których wrażliwość na zapachy jest istotną częścią codzienności, a pamięć aromatów jest równie ważna, co wzrokowa lub słuchowa, jest sporo. Nie mamy wprawdzie takich umiejętności rozpoznawania różnorodnych substancji wonnych, jak psy (czy znacznie bliżej z nami spokrewnione świnie), ale jak wszystkie stworzenia od czasów najdawniejszych rozpoznajemy cząstki chemiczne obecne w dookolnym środowisku, aby od nich uciekać – bo np. sygnalizują coś trującego, lub ku nim podążać – chociażby dlatego, że informują, iż w pobliżu znajduje się pokarm.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama