Reklama

Grzegorz Sieczkowski: Jak głosują więzienia

Dobijałem się do drzwi więzienia, ale nikt nie chciał mi ich otworzyć. W końcu podbiegła do mnie jakaś ładna pani i powiedziała: „To nie te drzwi. Dzisiaj wchodzimy bramą".

Publikacja: 30.10.2015 01:00

Grzegorz Sieczkowski

Grzegorz Sieczkowski

Foto: archiwum prywatne

Przekraczając bramę, zadałem jej pytanie: „Pani też do komisji?". „Nie, ja na widzenie do męża" – odpowiedziała, a ja przypomniałem sobie, że zawsze, kiedy mijam to więzienie, to widzę sporo ładnych niewiast czekających na odwiedziny u partnerów. Wiem, co piszę, bo często tamtędy chodzę, w końcu – jak by to powiedzieć – to moje osiedlowe więzienie. Mogę więc stwierdzić, że w kategorii „uroda małżonek" grupa osadzonych sytuuje się na szczycie.

Bywałem już w komisjach wyborczych, ale dotąd w tak zwanych normalnych, więc mam skromne doświadczenie. Zawsze znajdzie się kilka osób, które antysystemowo dadzą tzw. ochrzan. Zwykle dlatego, że pomyliły komisje albo wybory samorządowe z parlamentarnymi, czy też z powodu brzydkiej pogody. Jest to wpisane w pracę komisji i trzeba się z tym pogodzić. W więzieniu spotkało mnie miłe zaskoczenie. Duże zainteresowanie, ponad 50 procent głosujących. Na dodatek żadnych ekscesów, kulturalna atmosfera i – największe zaskoczenie – żadnych dopisków. Szok zupełny. Można powiedzieć, że w tym wymiarze proces resocjalizacji przebiega sprawnie.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Plus Minus
W teatrze nikt nie umiera za dawne grzechy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama