Gdyby zamiast radować publicystów „Wyborczej" i ranić Polaczków nadawaniem baranowi ze swojego stada imienia Smoleńsk, zstąpił znów między tych Polaczków i wsłuchał się w ich chrapliwą mowę. Gdyby wędrowanie znów stało się dla niego najważniejsze. Gdyby Stasiuk, gdyby Stasiuk...
Gdyby w dodatku swoich niepowtarzalnych, im tylko danych talentów użyczyli mu Stachura, niezmordowanie przemierzający szosy powiatowej Polski; Robert Pucek, polski Brehm, znawca nazw i obyczajów wszystkich zwierząt. Myślę, że sam Josif Brodski, piszący w „Śpiewie wahadła" o relacjach przestrzeni, czasu i pamięci. Może jeszcze Ewa Lipska czy Anna Kamieńska, poetki potrafiące patrzeć? – to powstałaby, może, książka porównywalna z „Drogą 816".