Reklama

„Dzień”: Rodzina na zdalnym

Na papierze „Dzień” brzmi jak telenowela o nowojorskim patchworku. Za sprawą talentu Michaela Cunninghama staje się dramatem o tym, jak pandemia zwolniła wielu ludzi z uciążliwych obowiązków. Nie muszą już chodzić do biura czy odprowadzać dzieci do szkoły, ale stają się jeszcze bardziej samotni.
„Dzień”, Michael Cunningham, przeł. Mirosław P. Jabłoński, Dom Wydawniczy Rebis

„Dzień”, Michael Cunningham, przeł. Mirosław P. Jabłoński, Dom Wydawniczy Rebis

Foto: mat.pras.

Nie masz wrażenia, że zrobiło się dokładnie na odwrót, jak w tym słynnym zdaniu z Tołstoja? Że to wszystkie nieszczęśliwe rodziny stały się dziś do siebie podobne, a te szczęśliwe zrobiły się wyjątkowe? – spytał mnie zaprzyjaźniony poeta. I kiedy już byłem skłonny przyznać rację tej błyskotliwej myśli, przypomniałem sobie, że właśnie czytam „Dzień” Michaela Cunninghama. Jeden z najciekawszych portretów dalekiej od szczęścia familii, jaki miałem w rękach od dłuższego czasu.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Ostatnia szansa na dostęp do NYT!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji "Rzeczpospolitej".

Oprócz rzetelnego i obiektywnego źródła najważniejszych informacji z Polski zyskujesz roczny dostęp do The New York Times w tym do: News, Games, Cooking, Audio, Wirecutter i The Athletic.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama