Reklama

„Ciche miejsce: Dzień pierwszy” i "Kod zła": Stare historie po nowemu

Dwie głośne letnie produkcje próbują przekonać, że dzisiejszym horrorom nie brakuje oryginalności.
„Ciche miejsce: Dzień pierwszy” i "Kod zła": Stare historie po nowemu

Foto: mat.pras.

Zarówno „Ciche miejsce: Dzień pierwszy” Michaela Sarnoskiego, jak i „Kod zła” Osgooda Perkinsa więcej mają wspólnego z kameralnymi dramatami niż krwawymi widowiskami, do jakich przyzwyczaiły nas kina w minionych miesiącach. Oba też próbują straszyć niekonwencjonalnymi środkami, ubierając się przy okazji w gatunkowe szatki. Ciekawiej wypada dzieło Perkinsa, ewidentnie skrojone pod wyrobionego widza. Obraz Sarnoskiego to z kolei blockbuster porzucający główne założenia przebojowej serii.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama