Reklama

Bogaci Żydzi do wymiany

Powodzenie planu wymiany swoich obywateli, których wojna zastała za granicą, na obywateli krajów, z którymi Niemcy nie były w stanie wojny, miały dla nazistów ogromne znaczenie. To liczyło się bardziej niż autentyczność bądź nieautentyczność dokumentów.
Żydzi korzystający z podrobionych dokumentów kurczowo trzymali się nadziei, że szczęście nadal będzi

Żydzi korzystający z podrobionych dokumentów kurczowo trzymali się nadziei, że szczęście nadal będzie im dopisywało, a ich papiery zostaną uznane za prawdziwe. Hotel Polski przy ul. Długiej 29 w Warszawie, w którym Żydzi przeznaczeni do wymiany czekali na wywózkę do obozu, został prawie całkowicie zburzony w czasie wojny. Częściowo ocalała ściana frontowa. Na zdjęciu: budynek dawnego Hotelu Polskiego

Foto: Adrian DENNIS/AFP

13 października 1943 roku przed południem Aleksander Ładoś [chargé d’affaires Poselstwa RP w Bernie – red.] przybył do gmachu Bundeshaus w centrum Berna na rozmowę z Marcelem Piletem-Golazem, szwajcarskim ministrem spraw zagranicznych. Być może to właśnie Pilet-Golaz bardziej niż ktokolwiek inny przyczynił się do tego, że Szwajcaria przez całą wojnę pozostała neutralna, ponieważ zręcznie lawirował między żądaniami sąsiednich państw totalitarnych a obietnicami zachodnich aliantów. Przez niektórych wychwalany jako przebiegły pragmatyk, wśród innych miał opinię ugodowca, a nawet sympatyka nazistów. W istocie Pilet-Golaz – ze swoją grzywką przylizaną na bok i swoim groteskowym wąsikiem w szczotkę – przypominał z wyglądu taniego naśladowcę dyktatora zza północnej granicy Szwajcarii.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama