Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Pierwsza myśl – Kołakowski. Ależ on jednak czuł pismo nosem. Kiedy inni, o jemu podobnych życiorysach, zachłystywali się wychodzeniem katolicyzmu ze starych kolein, przeżuwali w ustach słowo „aggiornamento”, jakby miało smak mlecznej czekolady – on wypluwał je na chodnik, twierdząc, że jakoś dziwacznie smakuje. Gdy odtańcowywano święto wiosny Kościoła, otwarcia w nim okien – on podpierał ścianę. Jeśli jego teksty z lat 70. rymują się z głosem któregoś z ówczesnych hierarchów, to chyba tylko – o zgrozo! – abp. Lefebvra. Chcecie się pozbyć sacrum? Proszę bardzo, tylko nie zdziwcie się, jeśli to świeckie cele i środki przypiszą sobie jego cechy. Chcecie „zaangażowanej społecznie religii”? No to dostaniecie: fanatycznie religijny społeczny aktywizm. Namawiacie Kościół, żeby „wreszcie zajął się czymś realnym” – zaczął wspierać feminizm, reformy rolne, rewolucje polityczne, prawa homoseksualistów, rozbrojenie; szukacie dla katolicyzmu „nowych rynków zbytu”? Twierdzicie, że w ten sposób odzyska to, co stracił? Naprawdę sądzicie, że chrześcijaństwo będzie mogło uratować się jako takie, przyjmując za swoją jakąś sprawę dlatego, że jest popularna?
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: