Jurek nie zagrzał długo miejsca w oświęcimskiej szkole chemicznej. Nie tylko otrzymywał niskie oceny, ale także coraz częściej godziny lekcyjne spędzał nad grojeckimi stawami zamiast w szkolnych ławkach. Dlatego też nie musiał zbyt uparcie przekonywać Zofii do wyrażenia zgody na zmianę szkoły. Matka szybko uległa jego prośbom i utwierdzona w decyzji słowami dyrektora szkoły podstawowej, posłała Igora do liceum plastycznego w oddalonym Bielsku. (...)