Reklama
Rozwiń
Reklama

Filip Memches: „Wołyń” i czarny protest: dwa oblicza okrucieństwa

Ta produkcja, zanim powstała, już miała opinię niemal filmu wyklętego.
Filip Memches: „Wołyń” i czarny protest: dwa oblicza okrucieństwa

Foto: Fotorzepa

Jak tylko Wojciech Smarzowski zapowiedział, że zamierza zrobić obraz o wołyńskim ludobójstwie, wiadomo było, że możemy się spodziewać olbrzymich emocji. Zarówno z powodów artystycznych, jak i politycznych.

Na „Wołyń" czekały nie tylko rodziny ofiar tej zbrodni, które mają powód uważać, że państwo polskie po roku 1989 nie zatroszczyło się o upamiętnienie Kresowian zamordowanych przez ukraińskich barbarzyńców. W oczekiwaniu na premierę nogami przebierali też pałający zemstą polscy „patrioci", którzy dziś kibicują Władimirowi Putinowi w jego wojnie z – jak to określają za propagandą moskiewską – „banderowską juntą kijowską", i chcąc nie chcąc, stają się użytecznymi idiotami Kremla.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama