Reklama

Nie tylko zabawna buzia

Audrey Hepburn, jak sugeruje podtytuł filmu „Więcej niż ikona" brytyjskiej dokumentalistki Heleny Coan, była kimś więcej niż tylko uosobieniem stylu i piękna oraz pewnego sposobu życia. Bez wątpienia. Dlaczego więc aż tyle razy pada tu to słowo odmieniane przez wszystkie przypadki przez ekspertów, ludzi z branży kinowej i przyjaciół gwiazdy?
Nie tylko zabawna buzia

Foto: materiały prasowe

„Audrey", mimo że to poprawna biografia jednej z najwspanialszych aktorek w historii, zawiera w sobie dokładnie to, czego widz może się spodziewać. A więc – po kolei – opisy traumatycznego dzieciństwa podczas wojny, nazistowskie sympatie jej rodziców, nieudane małżeństwa, rezygnacja z kariery na rzecz wychowania dzieci oraz dowody na wielkie serce kobiety, wieloletniej ambasadorki UNICEF, no i oczywiście zamiłowanie do mody okraszone współpracą z Givenchym. Można tu odnaleźć również istotny paradoks: kochana na całym świecie przez obcych ludzi Hepburn nigdy nie zaznała odpowiedniej miłości od bliskich: ojca, który ją porzucił, czy zdradzających mężów. Nie udało jej się z baletem, poszczęściło w Hollywood, gdzie system studyjny chylił się powoli ku upadkowi, w związku z czym śmiało można uznać ją za jedną z ostatnich klasycznych gwiazd, wyznaczającą trendy na całe dekady.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama