Reklama

Monica Black. Niemcy opętane. Przerażające duchy przeszłości w Niemczech - fragment

Bruno Bernhard Gröning nie miał określonej techniki uzdrawiania. Nie było do końca jasne, co takiego leczył i jak. Jego metoda polegała przede wszystkim na przebywaniu w pobliżu chorych, czasami z wbitym w nich spojrzeniem. W dodatku nie zawsze się sprawdzała.
Leczeni utrzymywali, że pod jego spojrzeniem czuli niezwykłe mrowienie lub ciepły prąd przenikający

Leczeni utrzymywali, że pod jego spojrzeniem czuli niezwykłe mrowienie lub ciepły prąd przenikający ciało. Na zdjęciu: uzdrowiciel w rozmowie z chorymi, 1955 r.

Foto: Forum

Rok 1949 obfitował w niecodzienne przypadki. W sierpniu Związek Radziecki przeprowadził test swojej pierwszej bomby atomowej. Od Japonii po Nowy Meksyk i w innych miejscach świata zaobserwowano UFO. Na początku roku w Los Angeles po niespotykanej śnieżycy – największej w znanej historii miasta – plaże przez trzy dni pokrywała gruba warstwa bieli. A w Niemczech Zachodnich uparcie krążyły apokaliptyczne pogłoski.

Z tym że niespodziewanie objawiła się ich zupełnie nowa odmiana. W marcu – tego samego miesiąca, a nawet niemal tego samego dnia, który popularna plotka ogłosiła datą końca świata – w westfalskim miasteczku Herford pewnego chłopca, który nie mógł chodzić o własnych siłach, odwiedził osobliwy nieznajomy. Chociaż nikt – nawet rodzice chłopca – do końca nie rozumiał, co takiego zaszło, po spotkaniu z owym człowiekiem dziecko po raz pierwszy od kilku miesięcy wstało z łóżka i wolniutko zaczęło stawiać niepewne kroki.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama