Reklama

Magia zakrzywionych ulic

Grażyna Plebanek, autorka „Brukseli. Zwierzęcości w mieście", deklaruje, że to książka, a nie przewodnik. I tak właśnie jest.

Publikacja: 06.08.2021 18:00

Magia zakrzywionych ulic

Foto: materiały prasowe

„W dziwnym i niezwykłym roku 2020 powstał zwierzęcy przewodnik po podświadomości miasta" – wyjaśnia autorka, mieszkająca w Bru (jak nazywa to miasto) już 15 lat. Co ważne, „jest w Brukseli beznadziejnie zakochana", „nienawidzi oczywistych atrakcji turystycznych", za to woli szukać miast podziemnych. „Dwoistość, podwójność – to cecha Brukseli" – pisze Plebanek i może dlatego niemal każdy rozdzialik kończy zdaniem „Może tak. A może nie".

Przywołuje opowieści, legendy, także fakty – z historii dalekiej (okrucieństwa epoki Leopolda II i belgijski kolonializm w Kongu) i niedawnej, mieszając je z osobistymi doświadczeniami. Wędruje po jego zakrzywionych ulicach, po których ludzie „nie biegną, tylko chodzą". Dociera do miejsc nieoczywistych („dzielnice bogaczy nie mieszczą się na mojej mapie Brukseli, na mapie serca. Oni są go pozbawieni"). Zauważa nikły proces feminizacji nazw: „w Brukseli 43 procent skwerów, placów i ulic ma patronów, z czego kobiety stanowią tylko 6 procent", ale i że „karambol stereotypów napiera z różnych stron". Przyznaje, że istnieje „aksamitny rasizm", czyli „pogarda w białych rękawiczkach, założenie, że na wschodzie Europy króluje cyrylica i niedźwiedzie polarne", a także, że placu Luksemburskiego z tłumem pracowników unijnych brukselczycy unikają jak ognia: „Nic tu po nich, tym bardziej że średnia krajowa zarobków w Belgii ma się nijak do pracownika UE".

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama