Reklama

Pamięć i cola

Przeczytałem w „Rzeczpospolitej”, że w polskich miastach jest jeszcze ponad 2 tysiące symboli komunistycznych. W Rzeszowie straszy na przykład pomnik Czynu Rewolucyjnego. Gdzie indziej ulicom wciąż patronują komuniści.

Przeciwnicy zmian nazw twierdzą, że skoro ludzie się do nich przyzwyczaili, najlepiej zostawić je po staremu. Komu w końcu przeszkadza Nowotko czy Świerczewski?

Są nawet tacy radni, którzy dowodzą, że lepiej pieniądze przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego niż wymiana tablic i dowodów. Ot, choćby na zasadzenie drzewek czy budowę huśtawek. Właściwie mnie to nie dziwi. Obojętność wobec symboli ma przecież poparcie znaczącej grupy polskich intelektualistów. Z uporem godnym lepszej sprawy dowodzą, że państwo nie ma prawa ingerować w pamięć o przeszłości. Dla nich pojęcie polityki historycznej, czyli świadomie kształtowanej przez państwo pamięci o dziejach, o tym, co godne pochwały, i tym, co trzeba potępić, zdaje się wyrazem, jak to ujął w „GW” Andrzej Romanowski, postawy paternalistycznej. Państwu wara od historii – ostrzegają – bo obywatele wychowają się sami.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama