Reklama

Otwartość wspólnoty

Niedawno pisałem o ludziach, którzy słysząc słowo „naród”, czy „wspólnota”, dostają gęsiej skórki.
Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i nowego tygodnika "Uważam Rze"

Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i nowego tygodnika "Uważam Rze"

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Otwieram ostatnią „Politykę” i proszę: „Na dźwięk słowa »wspólnota« rewolweru nie odbezpieczam, ale mam bardzo mieszane uczucia” – pisze publicysta Adam Szostkiewicz. Uff, dobrze, że nie będzie strzelał i że wolno w Polsce mówić o wspólnocie i mimo to uchodzić z życiem. Chociaż, gdy wczytać się uważniej w tekst, to uczucia Szostkiewicza wcale nie są mieszane. To strach, obawa, niechęć.

Warto im się przyjrzeć dokładnie. Wyraża bowiem Szostkiewicz, śmiem twierdzić, powszechne przekonania części inteligencji. „Wskutek nieustannego powtarzania w mediach fraz »wspólnota narodowa«, »Polacy« powstaje wrażenie, że obywatele polscy niebędący etnicznymi Polakami po prostu się nie liczą”. Czytam i oczom nie wierzę. W jaki sposób myślący człowiek, a za takiego ma się Szostkiewicz, może dokonywać takiego wnioskowania? Wspólnota narodowa to w żadnym wypadku nie jest grupa etnicznych Polaków. To nie szczep, nie plemię. Nie krew i nie pochodzenie tylko rozstrzygają o polskości. A co? Świadome przyjęcie na siebie obowiązków. Gotowość do ponoszenia ofiar.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama