Reklama

Plusy i minusy tygodnia

Ciekawe, czy kiedyś dowiemy się, dlaczego między połową grudnia a 12 stycznia, gdy swoją wersję raportu o katastrofie smoleńskiej ogłosił MAK, Donald Tusk zapadł w jakiś dziwny stupor

Trzeba było go wołami ściągać z Dolomitów, by jakoś zareagował na sytuację. Wyszło na jaw, że premier nie wiedział, na jakiej dokładnie podstawie prawnej Rosjanie prowadzili śledztwo i jakie są możliwości prawne międzynarodowego arbitrażu. A na dodatek obcesowość Rosji niemile zaskoczyła lidera PO. Tak zdezorientowanego premiera nie widzieliśmy już dawno.

Minister Jerzy Miller ogłosił w końcu swoją wersję wydarzeń podkreślającą błędy rosyjskiej wieży kontrolnej. W ten sposób Tusk chciał dowieść, że potrafi też pokazać różki Moskwie. Ale aby nauczyć opozycję moresu, doszło do sejmowej debaty, w której premier postanowił odtworzyć z jak największą ostrością antynomie „My konta siły chaosu”. Udało się? Udało. „Tusk oberwał od silniejszego, ale odegrał się na słabszym” – skomentował celnie jeden z blogerów salonu24.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama