Reklama

Wojna handlowa też nie jest lekiem na globalizację

Od lipca w polskich aptekach brakuje leków, od listopada w brytyjskich sklepach może zabraknąć żywności, w każdej chwili grozi nam deficyt tzw. metali ziem rzadkich, niezbędnych do produkcji zaawansowanej elektroniki. To nie scenariusz filmu katastroficznego – tak dziś wygląda nasza codzienność.
Wojna handlowa też nie jest lekiem na globalizację

Foto: Getty Images

Na początku sierpnia w mediach pojawiła się informacja, że brytyjskie placówki amerykańskiej sieci pizzerii Domino's zaczynają gromadzić zapasy w związku z groźbą tzw. twardego brexitu. Okazuje się bowiem, że co trzeci składnik wykorzystywany przy pieczeniu pizzy w pizzeriach tej sieci na Wyspach pochodzi z importu. Są wśród nich nie tylko ananasy, które – biorąc pod uwagę brytyjski klimat – rzeczywiście trudno uprawiać na Wyspach, ale również występujące przecież w Morzu Północnym tuńczyki, a nawet sos pomidorowy. Nagle okazało się więc, że szósta gospodarka świata nie jest w stanie własnymi siłami zapewnić amatorom włoskiej kuchni na Wyspach nie tylko pizzy hawajskiej, ale nawet pizzy margherity. A to nie koniec niespodzianek.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama