Reklama

Chrabota: Bezklasowe Chiny to przeszłość

Po powrocie z Chin nie potrafię się wyzwolić z wielkiego wrażenia, jakie wywarła na mnie tamtejsza cywilizacja.
Chrabota: Bezklasowe Chiny to przeszłość

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Współczesne państwo chińskie również, ale przede wszystkim cywilizacja per se, której kontinuum, mimo wielu prób jego przerwania, jest porażająco niepodważalne. Owszem, na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie wciąż straszy gigantyczna podobizna Mao. Ani czerwony sztandar, ani godło nie uległy zmianie. Policja i wojsko wciąż noszą podśmierdujące socjalizmem mundury, ale epoka masówek, transparentów i rewolucyjnych haseł dawno już minęła.

O ile komuniści próbowali stworzyć nad Jangcy społeczeństwo doskonale bezklasowe, amalgamat grup i narodów, w którym jedynymi liniami pęknięć były orwellowskie podziały na partię wewnętrzną, zewnętrzną i „proletów", o tyle we współczesnych Chinach ten rysunek jest już dużo bogatszy. W północnej prowincji Gansu sąsiadują ze sobą miasta chińskich buddystów, kazachskich muzułmanów i etnicznych Mongołów. Próba anihilacji narodowych różnic, wytworzenia jednolitej, zbitej masy się nie powiodła. Dziś o tym eksperymencie pamiętają jedynie niektórzy, bo współczesne władze partyjno-państwowe wybrały zupełnie inny klucz. Tożsamość etniczna (nie należy jej mylić ze swobodami politycznymi) stała się wartością.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama