Co będzie z VIVE ?

Zawsze byłem człowiekiem pełnym wiary, więc jestem optymistą. To klub, który zrobił bardzo dużo nie tylko dla Kielc, ale także dla całej polskiej piłki ręcznej. Mam nadzieję, że teraz wszyscy, którzy kochają ten sport w naszym regionie, postarają się klubowi pomóc.

Jak pan się czuł, słuchając konferencji prasowej prezesa Bertusa Servaasa, który ogłosił, że VIVE wycofuje się ze sponsorowania klubu?

Przykro było słuchać tych informacji. Czuliśmy, że sytuacja nie jest dobra i firma Bertusa przez zamknięcie granic znalazła się w trudnej sytuacji. Teraz musimy ustalić, czy do kolejnego sezonu przystąpimy w takim składzie, jaki planowaliśmy. Wierzę, że tak. Zrobimy wszystko, żeby nasz zespół dalej żył. Nie jest łatwo wykonać krok w tył, kiedy poznało się smak walki o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Jeśli nie uzbieramy odpowiedniego budżetu, będziemy musieli się wszyscy zastanowić, czy nasz projekt ma jeszcze sens.

Dowiedz się więcej: PGE VIVE Kielce traci sponsora i woła o pomoc

Servaas chce sprzedać karnety i zgromadzić w internetowej zbiórce 2,5 mln złotych. To możliwe?

Pracuję w Kielcach od kilku lat, byłem selekcjonerem reprezentacji i rozumiem już trochę polską mentalność. Macie w sobie coś takiego, że potraficie sobie radzić w najtrudniejszych momentach. Możliwe, że pojawi się jakiś sponsor, mamy teraz wolne miejsce w nazwie klubu. Wiele zależy od tego, czy zdążymy na czas. Wierzę w klub, wierzę w kibiców i wierzę w zawodników, bo to, co zrobili, jest niesamowite.

Wszyscy solidarnie zgodziliście się na obniżkę pensji?

Oczywiście. Zawodnicy w trudnym momencie udowodnili, że w Kielcach czują się naprawdę dobrze, chcą budować zespół. Prawda jest taka, że gdybyśmy jutro ogłosili odejście pięciu czy sześciu graczy, to oni z miejsca znaleźliby nowe kluby. Mamy jednak w Kielcach fajną, rodzinną atmosferę. A w rodzinach też zdarzają się trudniejsze momenty, kiedy trzeba podjąć walkę i ruszyć razem dalej.

Dla wielu z was to już druga obniżka wynagrodzenia w ciągu półtora roku…

Tak. Wielu zawodników mogło w tym czasie odejść, bo miało oferty, ale zostali i niech całe miasto o tym wie. Jesteśmy dumni z tego, co robimy jako zespół i jako klub.

Zastanawiał się pan nad tym, jak może wyglądać zespół, jeśli nie uda się dopiąć budżetu?

Epidemia zniszczyła wszystkie plany i dziś trudno o prognozy. Jestem obecnie na wakacjach w Hiszpanii – odpoczywam, cieszę się dobrą pogodą. Wracam za kilkanaście dni i wtedy zaczniemy pracę.

Zostanie pan w Kielcach niezależnie od tego, co się wydarzy?

Zawsze dotrzymuję słowa. Zostanę w klubie, dopóki będziemy walczyć. Oczywiście, może dojść do sytuacji, w której opuści nas trzech czy czterech zawodników, nie dostaniemy pensji przez kilka miesięcy i trzeba będzie powiedzieć: „stop”. Na dziś nie mam jednak żadnych wątpliwości: zostaję w Kielcach. Dostaję oferty z innych klubów, ale wszystkie odrzucam. Do końca roku na pewno się to nie zmieni. Myślę tylko o tym, co musimy zrobić, aby zdobyć Puchar Polski, mistrzostwo kraju i awansować do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów.

Został pan trenerem VIVE, kiedy zbankrutował pana poprzedni klub, Atletico Madryt. Wracają wspomnienia?

Mam swoje lata i stabilną sytuację finansową, więc martwię się raczej o zawodników, zwłaszcza tych młodych: co mogą zrobić, gdzie iść dalej. Mamy w Kielcach świetnych chłopaków i wiem, że każdy z nich byłby w stanie znaleźć sobie pracę. Jestem jednak spokojny o sytuację klubu. Jest lepiej niż było kilka lat temu w Madrycie.

W nowym sezonie PGNiG Superligi nie będzie play-offów. To dobre rozwiązanie?

Nigdy nie byłem zwolennikiem play-offów. Mistrzem powinien zostać ten, kto zajął pierwsze miejsce w tabeli fazy zasadniczej. Nowy system – taki sam, jak jest obecnie w Niemczech czy we Francji – sprawia, że każdy punkt jest na wagę złota. Gramy 26 kolejek i nie możemy sobie pozwolić na żadne straty. Faza pucharowa to pomysł amerykański, rodem z NBA czy NHL. Nam zastępuje ją Puchar Polski oraz Liga Mistrzów.

Pomysł, aby na boisku przebywało jednocześnie dwóch Polaków, pan popiera?

To przepis stworzony dla dwóch klubów: dla nas i Orlenu Wisły Płock. Efekt jest taki, że będę musiał podczas każdego meczu uczulać drugiego trenera, aby tego pilnował. Najważniejsze, abyśmy zaczęli szkolić w Polsce młodzież. Niech ona pokaże, że warto na nią stawiać.

Celem reprezentacji Polski są mistrzostwa świata, które w 2023 roku zorganizujemy ze Szwedami. Jak mocna może być nasza reprezentacja za dwa i pół roku?

Jeśli awansujemy do najlepszej szesnastki turnieju, to w porządku. Miejsce w ósemce będzie już mistrzostwem świata.