Decyzji lekarza nie zastąpią ograniczenia prawne czy administracyjne, które mają przy leczeniu wtórne znaczenie.
To sedno piątkowego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt III CSK 76/11), dzięki któremu Szpital Uniwersytecki w Krakowie otrzyma ponad 184 tys. zł (nie licząc odsetek) wynagrodzenia za wykonywane tam specjalistyczne badania angiografii subtrakcyjnej.
Kwestia taka nie była do tej pory rozstrzygana przez SN.
Angiografia subtrakcyjna służy zobrazowaniu naczyń krwionośnych, polega zaś na podaniu do naczynia (dożylnie lub dotętniczo) radiologicznego środka kontrastującego, a następnie obserwacji naczynia w czasie prześwietlenia czy na zdjęciu rentgenowskim.
Stosowanie tego środka regulują też szczególne przepisy: rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie warunków bezpiecznego stosowania promieniowania jonizującego dla wszystkich rodzajów ekspozycji medycznej. Z dwóch metod; dożylnej i dotętniczej, rozporządzenie dopuszczało tę drugą, zapewne dlatego, że mniej napromieniowuje pacjentów.
Szpital stosował jednak metodę dożylną, a chodzi w tym sporze o 326 zabiegów z lat 2006 – 2007.
Gdy kontrola ten fakt stwierdziła, małopolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, który wykupił w szpitalu te badania, zakwestionował ich prawidłowość i prawidłowość wykonania kontraktu. W konsekwencji odmówił zapłaty za badania i doliczył karę umowną (to ok. 1/3 spornej kwoty).
Fundusz może płacić tylko za zabiegi wykonane zgodnie z prawem, którego lekarz i szpital muszą przestrzegać – przekonywał przed Sądem Najwyższym mec. Radosław Kurek, pełnomocnik małopolskiego oddziału NFZ.
– Z dwóch porównywalnych metod leczniczych lekarze wybrali jedną, w praktyce lepszą i tańszą, gdyż pozwalała odsyłać pacjentów do domu zaraz po badaniu, a przy drugiej musieliby zostawać w szpitalu – mówiła z kolei mec. Dorota Kmiecik, pełnomocnik szpitala. – Tymczasem nie tylko nie otrzymaliśmy zapłaty, ale naliczono nam jeszcze kary umowne. Problem jest szerszy. Czy lekarz ma zrezygnować ze sprawdzonej metody leczniczej lub diagnostycznej tylko dlatego, że jest niezgodna z metodą wskazaną w przepisach wykonawczych? Mec. Kmiecik zacytowała ustawę o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, która stanowi (art. 4), że lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością.
Sąd Najwyższy też odwołał się do tego przepisu i przyznał rację szpitalowi.
Biegli przyznali, że chodzi o dwie porównywalne metody, z tym że dożylna jest starsza i dla pacjentów wygodniejsza, bo pozwala zaraz pójść do domu – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Wojciech Katner. – Szpital ma przede wszystkim zapewnić wysoką jakość usług medycznych i kierować się dobrem pacjenta. Jego decyzji nie zastąpią wskazania rozporządzenia. W tej sytuacji nie były to zresztą indywidualne, jednostkowe decyzje, ale powszechna praktyka szpitala cieszącego się dobrą renomą. Nie ma podstaw, by fundusz nie wypłacił wynagrodzenia, które znajduje podstawę w zawartej przez strony umowie o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.
Wyrok SN jest ostateczny.
Ramy prawne
Umowa ze szpitalem o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej określa w szczególności:
> rodzaj i zakres udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej i warunki ich udzielania,
> wykaz podwykonawców oraz wymagania dla nich inne niż techniczne i sanitarne,
> zasady rozliczeń między NFZ a świadczeniodawcą, w szczególności kwotę zobowiązania funduszu,
> zasady rozpatrywania kwestii spornych,
> postanowienie o rozwiązaniu umowy, w tym co do okresu wypowiedzenia,
> postanowienie o karze umownej.
Na podstawie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
Czytaj także w serwisach:
»
»
»