Przegrana republikanów w Teksasie i Kansas to nie jest zwykła polityczna zmiana – to przewrót o skali, którą w polskich realiach można przyrównać do tego, jakby PiS z dnia na dzień straciło Podkarpacie. Upadają twierdze od dekad uznawane za niemożliwe do zdobycia.
Niezależnie od wyników wyborów połówkowych interesy Polski w USA są zbyt poważne, by relacje z Waszyngtonem mieszać do politycznego sporu nad Wisłą. Zarówno prawica, jak i koalicja rządząca muszą to zrozumieć.